Głodni Wiedzy

Informacje o Polsce. Wybierz tematy, o których chcesz dowiedzieć się więcej

Polska zaprzecza, jakoby śmigłowiec wojskowy naruszył białoruską przestrzeń powietrzną

Polska zaprzecza, jakoby śmigłowiec wojskowy naruszył białoruską przestrzeń powietrzną

Polska zaprzeczyła w piątek jakoby jeden z jej wojskowych helikopterów naruszył białoruską przestrzeń powietrzną, określając roszczenia tego kraju jako „kłamstwa i prowokacje” w czasie, gdy między obydwoma sąsiadami rośnie napięcie.

• Przeczytaj także: Ceremonia wręczenia Nagrody Nobla: Po zaproszeniu ambasadorów Rosji i Białorusi zwyciężył gniew

„To kłamstwa i prowokacje ze strony Białorusi” – powiedział AFP Jacek Goryszewski, rzecznik Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych RP.

„Takiego naruszenia nie było. Świadczą o tym raporty pilotów i nagrania systemu radarowego” – dodał.

„Możliwe, że jest to białoruska prowokacja, co jest całkiem logiczne” – powiedział wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński.

„Będziemy analizować sytuację. Jednak do wypowiedzi strony białoruskiej należy podchodzić z dużą ostrożnością” – dodał Jabłoński w telewizji Polsat News.

Reakcje te pojawiły się po tym, jak Białoruś wezwała w piątek przedstawiciela Polski do Mińska, państwa członkowskiego NATO, i potępiła „niedopuszczalne” naruszenie jej przestrzeni powietrznej przez wojskowy helikopter po południu.

„Białoruscy dyplomaci zwrócili uwagę strony polskiej na niedopuszczalność tego naruszenia i wezwali Warszawę do podjęcia działań wykluczających podobne zdarzenia w przyszłości” – podało MSZ.

W oświadczeniu prasowym dodał: „Do ministerstwa wezwano polskiego chargé d’affairs na Białorusi”.

„Polski śmigłowiec wojskowy Mi-24 przed powrotem przekroczył granicę państwa na bardzo małej wysokości i na głębokości 1200 metrów” – poinformowali białoruscy funkcjonariusze straży granicznej w Telegramie, dołączając do tego wideo.

Do zdarzenia doszło na tle napięć między Mińskiem a jego zachodnimi sąsiadami.

W poniedziałek Warszawa i państwa bałtyckie zażądały od Białorusi „natychmiastowego wypędzenia Grupy Wagnera” ze swojego terytorium, które uważa za zagrożenie dla jej bezpieczeństwa.

Na znak separacji Polska i Litwa wzniosły płot na granicy z Białorusią, a Warszawa planuje rozmieścić tam do 10 000 żołnierzy.

Litwa zamknęła 18 sierpnia dwa z sześciu przejść granicznych ze swoim prorosyjskim sąsiadem w odpowiedzi na obecność Wagnera.

READ  Polska: ten prezenter telewizyjny, który chce obalić ultrakonserwatystów

Tysiące bojowników Wagnera przybyło na Białoruś po nieudanej rebelii w Rosji w czerwcu. Zaangażowali się szczególnie w szkolenie miejscowych żołnierzy, za zgodą Mińska.

Po niedawnej śmierci szefa Wagnera w katastrofie lotniczej Łukaszenka oświadczył, że chce zatrzymać w swoim kraju nawet 10 000 bojowników tej grupy.