Głodni Wiedzy

Informacje o Polsce. Wybierz tematy, o których chcesz dowiedzieć się więcej

W Alhambrze polski zespół Riverside łączy rock progresywny, metal i pyszne dialogi

W Alhambrze polski zespół Riverside łączy rock progresywny, metal i pyszne dialogi

„To dla nas nowa sala. Być może niektórzy z Was spodziewali się, że będzie to koncert zasiadany. Przepraszam…” Wraz z Mariuszem Dudą polski zespół rocka progresywnego Riverside ma rzadką perełkę. Rzeczywiście jest basistą i wokalistą, co jest niezwykłe. Ale ma też śmiertelnie poważne poczucie humoru, bardzo podobne do Mikaela Akerfeldta (Opeth) czy nawet Stevena Wilsona (Porcupine Tree).

To nie jedyne podobieństwo, jakie Riverside łączy z tą drugą grupą. Combo z kraju Lecha Wałęsy ma oczywiście prawdziwy talent, a poza tym doskonale wiedziało, jak zająć zaniedbaną przez jeżozwierzę przy kilkuletniej nieobecności abonentów krainę, gdzie czasem prog rock rozwinął się niedaleko od metalu. Dowodem jest to, że został on dobrze przyjęty podczas niedawnego Hellfestu, który w poniedziałkowy wieczór zapełnił paryską Alhambrę liczną rzeszą fanów w koszulkach Dream Theater, jak to złośliwie ujął sam Duda.

Odpowiednia publiczność

Po kilku krótkich utworach poprawiających nastrój, „#Addicted” lub „02 Panic Room”, Riverside szybko przechodzi do bardziej ambitnych utworów, takich jak „Left Out”. „To jedna z cech rocka progresywnego” – wyjaśnia Duda, po czym wyjaśnia, że ​​grupa lubi także współpracę publiczności i dlatego musimy być gotowi w… i kontynuuje przekomarzanie się… „5 Minut”.

Klawiszowiec Michel LePage na przemian używa syntezatorów i dobrych, staroświeckich organów. Aleksa Mitrama

Jednak te długie i złożone tytuły unikają sterylnej ekspozycji, szczególnie dzięki głównemu basowi, który jest zawsze dobrze obsadzony i który tchnie muzykę w ciągły rytm. Zwróćmy także uwagę na rozsądne wykorzystanie instrumentów klawiszowych przez Michela LePage’a, które na przemian przełącza pomiędzy futurystycznymi lub strzelistymi brzmieniami syntezatorów a starymi, dobrymi rodzinnymi organami, przenosząc nas z powrotem do złotej ery Pink Floyd.

Taki prog'rock, chcemy więcej!

Połowa repertuaru poniedziałkowego wieczoru pochodzi z najnowszego albumu „ID.Entity”, z których niektóre okazały się bardzo skuteczne, jak na przykład „Friend Or Foe?” » co kończy ceremonię przed nieuniknionym bisem. Po „Samoświadomości” następuje bardzo szczególne „Percepcja”, które zachwyca publiczność przez około dziesięć minut. W pewnym momencie Duda zaczyna szeptać do mikrofonu, po czym zaprasza widzów, aby zrobili to samo. „Robię 1, 2, 3, 4, a potem robisz ssssssshhhhhhhhhh, ale nie krzycz, tylko szepcz” – podkreśla.

READ  Radość i pasja na czerwonym dywanie wraz z powrotem Wima Wendersa i Catherine Brillat

Musi powtórzyć swoje oświadczenie trzy razy, zanim wiadomość dotrze do grupy gapiów z tyłu sali. Ale kiedy wszyscy zaczynają szeptać na całe gardło, daje to dziwny efekt! Tym bardziej, że Doda prosi wszystkich o dobry okrzyk, co zadziwi całą okolicę. Taki prog'rock, chcemy więcej!