Głodni Wiedzy

Informacje o Polsce. Wybierz tematy, o których chcesz dowiedzieć się więcej

Poelvoorde ponownie w „Kariera ojca”

Kina wracają do pełnej pojemności, a filmy będą wyświetlane latem. Więc co nowego? Osie Poszedłem zobaczyć najnowszy film Jean-Pierre’a Amrisa w kinach 28 lipca 2021 r.


Możemy tu przyznać, nie odwracając się, kino Jean-Pierre’a Amérysa przypomina do tej pory nieudaną próbę, bo jest wiecznie sentymentalną komedią mniej lub bardziej różaną, która może przerodzić się w fałszywy melodramat. I tak poznajemy Sandrine Bonnier i Jacquesa Dutronica, którzy przeżywają historię miłosną w umierającym miejscu, a także Isabel Carey, która odwiecznie płacze, próbując wyleczyć jej nieśmiałość poprzez terapię grupową, a nawet Virginie Everę jako matkę na krawędzi. Tytuły tych filmów brzmiały jak ciężkie, brakujące oprogramowanie („C’est la vie”).i „emocjonalnie nieznany”i „rodzina do wynajęcia”) i wolą ignorować innych. Jednak oboje mieli jedną wspólną cechę, która mogła być głównym i kluczowym atutem w postaci ich głównego aktora, Benoît Poelvoorde.

Do przeczytania również od tego samego autora: Obaj tworzą parę

Jednak nawet on nie mógł uratować tych dwóch statków przed zawaleniem się na wodach ogromnego absurdu. Czy w tych okolicznościach (“Nie ma dwóch bez trzech”, prawda?) naprawdę mamy odwagę zobaczyć nowy film Amérisa z Poelvoorde w roli tytułowej: “Zawód ojca”? Sam Exodus wydawał się nieprawdopodobny, po tym, jak został zepchnięty z prawdziwej dekonstrukcji do fałszywego. Jak irytująca czerwona flaga. Niegrzeczne sumienie zawodowe kończy się jednak zostawianiem niezliczonych nowych szans dla tak zwanego Ameris. Poelvoorde nie był tam na darmo.

Dziękuję Poelvoorde!

Od dawna wiemy, że jest idealnym aktorem UFO, zdolnym do czynienia gorzej i lepiej, w zależności od swoich ról, a jeszcze bardziej od zdolności kolejnych reżyserów do prowadzenia tego pełnej krwi angielskiej. Kto nie widział jednego z jego pierwszych filmów, „Wrota chwały” Christiana Merritta Palmera, nie wie, do czego zawsze zdolny był Buelforde. W tym mało znanym filmie gra domokrążca, który oprócz innych przerażających fantazji zabiera się w wieczorne czuwanie jako bohater „Mostu na rzece Kwai”. W zapisie szaleństwa i irytujących dziwactw potrafił zajść bardzo daleko, bo Gassmann wiedział na przykład, jak to zrobić.

READ  Payette stopiła się, blefując, żeby sprzedać klub? Włoski napastnik wycelował w ... 3 wiadomości OM z 23 kwietnia!
Benoit Poolevorde w „Profession du pere” Jean-Pierre Améris © 2019 Curiosa Films

Do przeczytania również od tego samego autora: „Les Deux Alfred” Bruno Podalydès, pyszny film!

Właśnie tam zaprowadziła go rola, jaką gra w „Wyznaniu ojca”, filmie, który jest godny pochwały, ponieważ nie opiera się tylko na niesamowitej kompozycji Poelvoorde. Film, zaadaptowany częściowo, ale tylko częściowo, z tytułowej książki Sorge Chalandon, opowiada historię dzieciństwa Leona w 1961 roku, do małego dziecka, jedynego syna pary gospodyń domowych. Wojna algierska, której ucieleśnieniem jest wspaniały Poelvoorde. Zwolennik OAS, zagorzały antygaullista, paranoiczny, konspiracyjny przed przemową i mityczny spanikowany, ten ojciec nigdy nie przestał szkolić swojego syna w tak zwanej tajnej szkole, której jest częścią i która będzie przekształcać nieudany świat. Wypróbuj w Petit Clamart! Może to być wielka farsa lub może to być mroczny dramat.

ukryta gra

Jednak zwłaszcza dzięki Poelvoorde’owi nie jest ani jednym, ani drugim, a dokładniej, trafność przedstawienia aktora sprawia, że ​​film nieustannie waha się między tymi dwoma skrajnościami. Z absolutną dokładnością i wiarygodnością Poelvoorde prowadzi swojego syna tak samo, jak prowadzi nas w swoich całkowicie nieprawdopodobnych urojeniach. Jesteśmy zdumieni takim występem, że każdy kundelek mógłby zamienić się w łatwą do zabijania grę. Ale chodzi też o umożliwienie synowi zakochania się w ojcu, a także o to, by Poelvoorde odniósł sukces. Nieznośny mały tyran domowy, przemieniony w tchórza, słaby, niebezpieczny i bliski wściekłemu szaleńcowi, ten ojciec zostaje w jakiś sposób uratowany znikąd przez sztukę Poelvoorde’a, od pierwszego do ostatniego (a raczej ostatniego frontowego obrazu), ponieważ i to jedyna krytyka, jaką może skierować do filmu, kończy się niepotrzebnym epilogiem). Dzięki tej roli Poelvoorde rozpoczyna nowy kamień milowy w swojej karierze jako świetny agitator miotaczy i nie możemy nie być z niego zadowoleni. silna wytrwałość.