Głodni Wiedzy

Informacje o Polsce. Wybierz tematy, o których chcesz dowiedzieć się więcej

„Mogłem skończyć z tytułem olimpijskim z francuską drużyną siatkówki”

Po dziesięciu latach podróżowania po świecie (Polska, Włochy, Turcja, Rosja, Japonia, Katar) i pracy jako freelancer w Paryżu w zeszłym roku, Antonin Rozier zdecydował się zamieszkać w Plessis-Robinson na kolejne dwa sezony. Wyostrzony tricolor, który tego lata oglądał w telewizji olimpijską koronację bluesa w Tokio, przygotowuje się do przetrwania ostatniego wyzwania (Plessis-Robinson rozpoczyna mistrzostwo w meczu z Niceą w sobotę), zanim nada innym kierunek swojej karierze. Jego dwumetrowa studnia jest zamontowana w fotelu w amfiteatrze CNOSF, jak powiedział we franceinfo: sport.

franceinfo: Sport: Dlaczego wybrałeś Plessis-Robinson? Co najbardziej lubisz w tym nowym wyzwaniu?

Antonin Różier: Kiedy w zeszłym roku grałem w Paryżu, uważałem, że mistrzostwa Francji są dość interesujące. Le Plessis zadzwonił do mnie pod koniec roku, proponując mi dość ciekawy projekt na przestrzeni dwóch lat. Pozwoliło mi to również nie przebywać z dala od rodziny. Od 6 lat chodzę po świecie, bez nich przyjeżdżają tylko na półtora miesiąca… Więc tak to zrobiono.

To dla mnie nowe wyzwanie, a jednocześnie będę mógł zająć się przekwalifikowaniem. To ważne w moim wieku, chociaż w życiu jestem młody, w siatkówce myślę, że jestem w ostatnich dwóch latach kariery. To wszystko skłoniło mnie do stwierdzenia, że ​​to właściwe rozwiązanie, to musi być los. Jeśli zostałem zaproszony do zagrania we Francji, to dlatego, że musiałem wylądować we Francji.

Czy nie widzisz, że znowu podróżujesz za granicę?

To mogło być skomplikowane, nawet dla mojej rodziny. Mój syn ma 5 lat i zaczyna rozumieć różne rzeczy. Kiedy miał dwa lub trzy lata, było dobrze, ale teraz jest smutno, gdy mnie tam nie ma. Naprawdę chciałem wziąć wszystko pod uwagę i sprawić, by działało dla wszystkich.

„Z tytułem olimpijskim mamy złoto w naszych rękach”.

Antonin Roser

do franceinfo: sport

Lato musiało być trochę gorączkowe, ponieważ była pewna niepewność co do pozwolenia Le Plessis-Robinson na grę w Ligue A. Jak tego próbowałeś?

READ  Pochettino chce wrócić do Tottenhamu

Nie bałem się, wiedziałem, że nadążamy za konserwacją i że z LNV trzeba iść na kompromis. Zrobiłem. Klub zobowiązał się do posiadania wielofunkcyjnej hali w 2024 roku, która może pomieścić ponad 1500 osób. To smutne, że tak się stało, to była swoista konfrontacja: „Jeśli nie masz swojego pokoju, nie możesz iść na górę”.

Poza tym kluby takie jak Chaumont, Nice czy Narbonne grają w małych klubach od ponad 10 lat i nic im nie powiedzieliśmy. To trochę niesprawiedliwe. Wtedy zrozumiałem, co Yves Puget chce wdrożyć (Szef LNV, przypis redakcji) do profesjonalizacji siatkówki we Francji, podobnie jak w Polsce, Włoszech czy innych ligach. Poza tym jesteśmy mistrzem olimpijskim, więc czas to zrobić. Ale Eve nie używa pęsety, jest bardzo bezpośredni, to jego osobowość. Czasem trzeba szukać kompromisu, szczęśliwego środka, żeby iść do przodu, żeby za trzy, cztery lata wszystkie kluby miały wielofunkcyjną salę na ponad 1500 osób.

Grałem w krajach, w których siatkówka jest sportem królewskim. Czy we Francji jest jeszcze coś do zrobienia w zakresie rozwoju?

Właśnie wystartowaliśmy we Francji, siatkówka stała się popularna tego lata. Wcześniej nie było wiadomo. Byliśmy mistrzami Europy, wygraliśmy Ligę Światową i nie było żadnych reperkusji. Tam, wraz z igrzyskami olimpijskimi, mamy złoto w rękach i musimy je wykorzystać. A więc zaczyna się od zorganizowania turnieju. Szef LNV ma rację, tak należy to zrobić.

Czy Liga A pozostanie turniejem konkurencyjnym?

Francja ma czwarte lub piąte co do wielkości mistrzostwa Europy. Nigdy nie widzieliśmy tak wielu dobrych graczy w najwyższej klasie rozgrywkowej jak w tym roku. Niestety, punkty Tours i Kan są kontuzjowane i będą niedostępne przez cały rok. To mnie zasmuca, ponieważ są świetnymi graczami, których ucieszyłem się widząc w turnieju. To trochę smutne, ale kalendarze międzynarodowe są robione bez względu na wszystko. Nie wiem jak, dwa tygodnie po igrzyskach możemy zorganizować mistrzostwo Europy. Brzmi jak szalony. Szczerze mówiąc, zdecydowanie postąpiłbym tak, jak Kevin (Tilley), woląc ignorować euro, aby zostać z rodziną i zacząć z moim zespołem.

READ  Amerykanie odzyskują Ryder Cup

Mamy wrażenie, że międzynarodowi gracze nigdy nie wycinali…

Dlatego zawiesiłem drużynę Francji w wieku 31 lat. Wiedziałem wszystko i powiedziałem sobie, że będę bardzo podekscytowany pójściem na kolejne igrzyska olimpijskie. Kalendarz jest jednym z głównych powodów mojej międzynarodowej emerytury. Miałem tylko tydzień lub dwa urlopu z rodziną w roku. Po pewnym czasie nadal jesteśmy ludźmi.

Czy graczom trudno jest odwrócić sytuację?

Myślę, że to się zaczęło, tworzą organizację złożoną z międzynarodowych graczy, którzy będą wywierać presję na światowe gremia siatkarskie, FIVB i CEV. Wywieraj presję, żeby im powiedzieć, że to za dużo, musimy zmienić harmonogram, zmienić rzeczy.

Jak przeżyłeś olimpijskie ukoronowanie bluesa tego lata? Czy żałujesz, że nie jedziesz?

Zawsze żałuję, że od nich zacząłem. Mógłbym skończyć z tytułem, który byłby bardzo wyjątkowy. Więc tak, tak, tak, żałuję. Może powinienem kontynuować. Ale ostatecznie cieszę się z nich i z francuskiej siatkówki. To naprawdę wyjątkowe, to coś wyjątkowego. Można powiedzieć, że siatkówka była mistrzem olimpijskim. 50 lat później nadal będziemy o tym mówić.

Oglądałeś wszystkie mecze bluesowe?

Obserwowałem, ale powiedziałem sobie, że wolałbym być w terenie. Oglądanie było trudniejsze. Ale hej, byłem szczęśliwy.

Jak wytłumaczysz ten sukces, skoro dobrze je znasz?

Siłą tego zespołu jest granie bez presji. To grupa przyjaciół, którzy grają i udało im się bardzo dobrze wtopić w nowe pokolenie, które znam znacznie mniej. Osmoza pozostała. Nie przejmują prowadzenia, a raczej zachowują się tak, jakby to były mistrzostwa portu. Od chwili gdy mijali kury – nie wiem jak – bawili się nie tracąc nic. Musiałeś to przyjąć w ten sposób. To właśnie sprawiło, że wygrali.

READ  Benzema, Zidane, Vinicius ... pięć lekcji z podróży do Ligi Mistrzów

Mówiłeś o przekwalifikowaniu za dwa lata. Czy będzie w świecie siatkówki?

Ani trochę. Zatem, jeśli w ciągu najbliższych dziesięciu lat jest szansa na wprowadzenie kierownictwa klubu, to czemu nie? Ale przede wszystkim nie chcę trenować, nie chcę. Chcę całkowicie się odciąć, ponieważ gram w siatkówkę od ponad 20 lat, pracując z tymi samymi ludźmi. Chcę się zmieniać, poznawać nowych ludzi i nowe środowisko. Na pewno będzie w finansowaniu. Wkrótce rozpocznę studia magisterskie w EM Lyon.

Aby ponownie towarzyszyć, doradzać, czy jest to zaradne?

Niestety, to wszystko zależy od tego zadania. Ja, nie miałem nikogo z Federacji, nikogo z LNV, wszystko robię sam. Poznałem Véronique Barré, która od ponad 15 lat interesuje się przekwalifikowaniem najlepszych sportowców, czy to w rugby, piłce nożnej, siatkówce czy koszykówce. Dzięki niej odkryłem, że bardzo chcę pracować w finansach, co mnie fascynuje i od dawna robię to na własną rękę.

Czy myślisz, że za 10 lat nadal będziesz dotykał siatkówki lub siatkówki plażowej na plaży, tylko dla zabawy?

Nie, minęło 10 lat odkąd gram w siatkówkę plażową, mimo że to moja praca. Kiedy gram przez cały rok, pragnę tylko jednej rzeczy, czyli przecięcia się latem, żeby zobaczyć innych ludzi. Większość moich najlepszych przyjaciół w ogóle nie lubi siatkówki.

Czy wiesz, że nigdy nie przegapisz siatkówki?

Ani trochę ! Ale nadal lubię ten obszar. Z Le Plessis lubię, ale później nie zabraknie.