Głodni Wiedzy

Informacje o Polsce. Wybierz tematy, o których chcesz dowiedzieć się więcej

Ważne wybory dla Europy

Ważne wybory dla Europy

AFP

Australijczycy mówią „nie” referendum w sprawie praw Aborygenów

Pod koniec zaciętej kampanii, która pogłębiła podziały rasowe na kontynencie, Australijczycy jednoznacznie odrzucili poddaną pod referendum reformę praw Aborygenów. Po przeliczeniu trzech czwartych lokali wyborczych w kraju okazało się, że 55% głosujących głosowało na „nie”. do tekstu, który proponował uznanie w konstytucji Aborygenów za pierwszych mieszkańców kontynentu wyspiarskiego i nadanie im specyficznego „głosu”. Plan przewidywał utworzenie organu doradczego – zwanego „The Voice” – składającego się z 984 000 Aborygenów i mieszkańców wysp w Cieśninie Torresa, reprezentujących 984 000 osób, czyli 3,8% populacji Australii, aby doradzać parlamentowi i rządowi w zakresie przepisów prawnych i polityk publicznych mających wpływ na Aborygenów ludzie. „Australijczycy głosowali przeciwko zmianom. Za konstytucję” – ogłosił wicepremier Richard Marles w publicznej stacji ABC, potwierdzając porażkę referendum. Po pierwsze, obóz proreformatorski w ostatnich miesiącach tracił na znaczeniu. Dla obozu konserwatywnego: reforma stworzyła konstytucję i stworzyła podziały w społeczeństwie, tworząc różnicę w obywatelstwie. „To była trudna decyzja, bardzo trudna. Trudna decyzja” – powiedział Dean Parkin, dyrektor kampanii „Tak23”. „Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, i wrócimy do tego” – obiecał. Kampania wywołała lawinę rasistowskich komentarzy w mediach internetowych. . Rozpowszechniano także fałszywe informacje, z których część twierdziła, że ​​w przypadku uchwalenia reformy mogą zostać zakwestionowane tytuły własności lub konieczność wypłacenia odszkodowania. Dla zwolenników „The Voice” reforma ta jest wciąż gołymi ranami z przeszłości kolonializmu i ucisku rasowego. Dziś rdzenni Australijczycy, którzy żyli na kontynencie przez co najmniej 60 000 lat, czyli ponad 200 lat przed kolonizacją brytyjską, mają to samo prawa jak inni obywatele, ale nadal istnieją wśród nich znaczne nierówności – „Dzień wstydu” – 59-letnia zwolenniczka „Tak” Karen Wyatt przewidziała przed głosowaniem, że w przypadku odrzucenia „The Voice” będzie to „dzień wstydu dla Australii” . Duchesne (60 l.), który prowadził kampanię na rzecz Dee „Nie”, wyjaśnił, że chce „unikać dodawania dodatkowej warstwy biurokracji do naszej konstytucji”. Przyznał się do rozprowadzania ulotek w pobliżu lokalu wyborczego w Sydney, wyrażając to, co wówczas nazywano rasizmem. „Nie jestem” – mówi. Aborygeński przywódca Thomas Mayo wyraził swoją złość na tych, którzy opowiadali się za głosowaniem na „nie”. „Okłamali Australijczyków. Australijczykom nie wolno zapominać o tej nieuczciwości”. „Powinno być. W naszej demokracji tego rodzaju zachowanie ma konsekwencje i nie można tego uniknąć”. Centrolewicowy premier Anthony Albanese, który był mocno zaangażowany w kampanię, wystosował w sobotę ostateczny apel do wyborców. Kto tego nie słyszał. „Chodzi o szacunek dla rdzennych Australijczyków. Chodzi o to, jak postrzegamy siebie jako naród, ale także jak postrzega nas świat” – argumentował. Głosowanie jest obowiązkowe dla 17,5 miliona australijskich wyborców. Aby zostać przyjętym, należało jedynie przejść reformację. Większość głosów w całym kraju, ale co najmniej cztery z sześciu stanów kraju. Ona nic nie ma.sm/arb/rr/oaa/lgo/fio

READ  Euro U17 - Hiszpania przeciwko Francji i Anglii