Jest to trzecia wspólna operacja Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii przeciwko Houthi.

opublikowany
Czas czytania: 1 minuta

Stany Zjednoczone i Wielka Brytania ogłosiły, że w sobotę 4 lutego zbombardowały dziesiątki celów w Jemenie w odpowiedzi na powtarzające się ataki przeprowadzonych przez wspieranych przez Iran rebeliantów Houthi na statki. Te ataki powietrzne w Jemenie mają miejsce dzień po serii amerykańskich ataków na irańskie elitarne siły i proirańskie grupy zbrojne w Syrii i Iraku, w odpowiedzi na zabicie trzech amerykańskich żołnierzy w Jordanii 28 stycznia.
Jest to trzecia wspólna operacja Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii przeprowadzona przeciwko Houthi, a siły amerykańskie przeprowadziły także samotnie ataki powietrzne na rebeliantów, którzy mimo to kontynuowali ataki.
Szczegóły celów
Sobotnie ataki wycelowały w 36 celów rebeliantów „W 13 lokalizacjach w Jemenie w odpowiedzi na ciągłe ataki Houthi na międzynarodowy i handlowy ruch morski oraz okręty wojenne przepływające przez Morze Czerwone”., szczegółowo opisuje wspólny komunikat prasowy Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i innych krajów, które udzieliły wsparcia operacji. Atak docelowy „Głęboko zakopane arsenały, systemy rakietowe, wyrzutnie, systemy obrony powietrznej i radary Houthi”.dodaje dokument.
Sekretarz obrony USA Lloyd Austin powiedział, że doszło do strajków „Ma na celu dalsze zakłócanie i osłabianie zdolności wspieranej przez Iran milicji Houthi do przeprowadzania lekkomyślnych i destabilizujących ataków”. „Siły koalicji zaatakowały 13 miejsc powiązanych z głęboko zakopanymi magazynami broni Houthi, systemami rakietowymi, wyrzutniami, systemami obrony powietrznej i radarami”.on dodał.

„Bacon ninja. Travel attorney. Writer. Incurable pop culture expert. Evil zombie maniac. Lifelong coffee expert. Alcohol specialist.”

More Stories
Waloryzacja emerytur 2026: niższa podwyżka, ale wyższe świadczenia dla seniorów
Pilna narada w MON w sprawie Bliskiego Wschodu. Rząd analizuje bezpieczeństwo Polaków
Ceny paliw a sytuacja w Zatoce Perskiej. Rząd: nie ma powodów do paniki