Xiaomi w dużej mierze opiera się na niskich cenach, aby połknąć swój udział w rynku, ale producent nie waha się oferować drogich produktów, ale wchodzi na rynek. Jednym z nich jest nowy zegarek S1.
Przy okazji konferencji poświęconej Xiaomi 12 i jego wariantom w tym tygodniu producent skorzystał z okazji, aby podnieść zasłonę swojego nowego zegarka z dostępem do internetu, Watch S1. Bardziej ekskluzywny niż reszta katalogu Xiaomi, to inteligentny zegarek Karta projektu wykorzystuje dwa kolory obudowy (czarny i srebrny) oraz wymienne paski, z których wiele jest wykonanych ze skóry (brązowy, czarny i niebieski).
Szafir syntetyczny i stal nierdzewna
Technicznie rzecz biorąc, zegarek S1 ma okrągły wyświetlacz AMOLED o przekątnej 1,43 cala (466 x 466) pokryty syntetycznym szafirem, który jest odporny na zarysowania, ale mniej na upadki. 46-milimetrowy zegarek jest wykonany ze stali nierdzewnej, co nadaje mu bardziej luksusowy charakter niż zwykle oferowane aluminium.

Wewnątrz znajduje się kilka czujników zdrowia i kondycji, które śledzą tętno i poziom tlenu we krwi. Xiaomi obiecuje 12 dni autonomii z baterią 470 mAh. Uzupełnieniem karty technicznej jest sieć GPS i chip NFC, a także głośnik i mikrofon.
S1 jest wodoszczelny do 5 ATM, co idealnie nadaje się do pływania lub kąpieli pod prysznicem (uwaga ta certyfikacja nie jest wystarczająca do zapewnienia prawidłowego działania podczas nurkowania). Podłączony zegarek wymaga, możemy odbierać powiadomienia ze smartfona i odbierać połączenia telefoniczne.
Zegarek S1 jest sprzedawany w Chinach w cenie odpowiadającej 144 euro z paskiem z gumy fluorowej lub 165 euro z paskiem skórzanym. Xiaomi nie ogłosiło oficjalnie swojej międzynarodowej dostępności, ale wszystko wskazuje na to, że produkt pewnego dnia będzie dostępny w Europie.

„Professional problem solver. Desire to be a culinary pioneer. Friendly beer lover.”

More Stories
Nintendo podnosi ceny konsoli Switch 2. Zmiany wejdą w życie po wakacjach
Sony i Bandai Namco stawiają na AI. Czy produkcja gier znacząco przyspieszy?
Linux ponownie pod presją. Dirty Frag może być najgroźniejszą luką od czasu Dirty Pipe