Podczas wizyty w Petersburgu białoruski prezydent żartował w ten weekend z Putinem na temat możliwych działań milicji Wagnera w Polsce. Co to dokładnie jest?
„Żołnierze Wagnera zaczynają mnie niepokoić, mówią, że chcą iść na zachód, do Warszawy”. To krótkie zdanie wypowiedział żartobliwym tonem prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka podczas wizyty u Władimira Putina w Petersburgu w tę niedzielę.
„Oczywiście, zgodnie z ustaleniami, zatrzymam ich w centrum Białorusi” – dodał w przemówieniu prezydenta Rosji. „Nie chcę ich tam zatrudniać, bo są w złym humorze”.
Istniało zawoalowane zagrożenie dla Polski, a co za tym idzie dla NATO, podczas gdy Warszawa ostatnio wzmocniła swoją obecność wojskową na swojej wschodniej granicy w oczekiwaniu na przybycie Wagnera do swojego białoruskiego sąsiada.
Ale według w większości bezpodstawnych gróźbInstytut Studiów Wojennych (ISW), amerykański think tank, który bada dno trwającej od miesięcy wojny na Ukrainie.
Według ISW „nic nie wskazuje na to, by bojownicy Wagnera na Białorusi mieli ciężką broń niezbędną do przeprowadzenia poważnej ofensywy przeciwko Ukrainie lub Polsce bez znaczącego ponownego uzbrojenia”.
Należy zauważyć, że była to centralna kwestia porozumienia z 25 czerwca między Putinem, Łukaszenką i Prigożynem w sprawie zakończenia zbrojnego buntu Wagnera. Wagner rzeczywiście „musi przekazać tę broń rosyjskiemu Ministerstwu Obrony (MON)”.
Zdjęcia satelitarne Maxar z głównej bazy Wagnera na Białorusi, zebrane pod kątem 23 lipca, potwierdzają, że bojownicy nie posiadają już tej ciężkiej i zastraszającej broni. Obrazy „wskazują, że pojazdy zaparkowane obecnie w obszarze składowania pojazdów i wokół niego składają się głównie z setek samochodów, małych ciężarówek i około 35 ciągników siodłowych”.
Instytut Studiów Wojennych twierdzi, że „siły Wagnera na Białorusi nie stanowią zagrożenia militarnego dla Polski czy Ukrainy, dopóki nie zostaną ponownie wyposażone w sprzęt zmechanizowany. Nawet wtedy nie stanowią istotnego zagrożenia dla NATO”.
Wagnera, zwłaszcza zagrożeniem dla Putina?
Ale Instytut Studiów Wojennych zauważa, że komentarze Łukaszenki mogły być jednak skierowane bezpośrednio do Putina.
Rosyjski prezydent jest rzeczywiście zaniepokojony pozycją grupy Wagnera, która na Białorusi jest znacznie bliżej Moskwy (720 km) niż na Ukrainie (1370 km). Nowa baza Wagnera mogłaby wrócić do Moskwy znakomitą autostradą.
Swoimi wypowiedziami „Łukaszenko prawdopodobnie chciał skłonić Putina do myślenia”, że ta bliskość jest „dla niego niekomfortowa”, przypominając, że tak naprawdę kontrolę nad grupą sprawował teraz prezydent Białorusi.
„Guru mediów społecznościowych. Bardzo upada. Wolny fanatyk kawy. Entuzjasta telewizji. Gracz. Miłośnik internetu. Nieskrępowany wichrzyciel.”
More Stories
Oscary 2025 – kto w tym roku zdobył
Euro 2024: Holandia od tyłu pokonała Polskę w finale grupy C przeciwko Francji
W Polsce protest przeciwko wykorzystaniu sztucznej inteligencji w radiu