Silne wiatry wieją nad Marjanets na południu Ukrainy. Pochodzi z rzeki Dniepr, z okupowanej przez wojska rosyjskie elektrowni atomowej w Zaporożu, gdzie Kijów i Moskwa oskarżają się nawzajem o bombardowanie. Marganets jest tylko trzynaście kilometrów dalej, po drugiej stronie rzeki. Pełne zieleni miasto na wzgórzu jest nadal pod kontrolą Ukraińców, ale wśród lasów można zobaczyć stację z czasów sowieckich.
„Wiesz, jeśli umrzemy, stanie się to za sekundę i nie będziemy cierpieć”, chce wierzyć 30-letnia Anastasia. „Uspokaja mnie świadomość, że moje dziecko i moja rodzina nie będą cierpieć” – kontynuuje błyskotliwie, robiąc zakupy. Centrum tego przemysłowego miasta, które przed wojną liczyło 50 000 mieszkańców, tętni życiem i zdaje się przeczyć alarmującym plotkom o stanie sześciu reaktorów elektrowni.
Boję się o rodziców i siebie. „Chcę żyć i cieszyć się życiem”, mówi 18-letnia Ksenia, obsługując klientów z kiosku z kawą przy głównej ulicy handlowej. „Ciągle się boimy. Z informacji wynika, że sytuacja w fabryce jest bardzo napięta, więc z każdą sekundą jest coraz gorzej.”

„Bacon ninja. Travel attorney. Writer. Incurable pop culture expert. Evil zombie maniac. Lifelong coffee expert. Alcohol specialist.”

More Stories
Waloryzacja emerytur 2026: niższa podwyżka, ale wyższe świadczenia dla seniorów
Pilna narada w MON w sprawie Bliskiego Wschodu. Rząd analizuje bezpieczeństwo Polaków
Ceny paliw a sytuacja w Zatoce Perskiej. Rząd: nie ma powodów do paniki