Głodni Wiedzy

Informacje o Polsce. Wybierz tematy, o których chcesz dowiedzieć się więcej

Rok od śmierci Stanisława Soyki. Tak wyglądały ostatnie godziny artysty

Rok od śmierci Stanisława Soyki. Tak wyglądały ostatnie godziny artysty

21 sierpnia 2025 roku Stanisław Soyka miał wystąpić podczas Top of the Top Sopot Festival. Artysta uczestniczył jeszcze w próbach w Operze Leśnej, jednak wieczorem nie pojawił się przed publicznością. Koncert przerwano, a organizatorzy poinformowali o jego nagłej śmierci. Wybitny wokalista, pianista i kompozytor miał 66 lat.

Stanisław Soyka – od kościelnego chóru do największych scen

Stanisław Soyka rozpoczął muzyczną drogę jako siedmiolatek, śpiewając w chórze kościelnym. W wieku 14 lat został organistą. Początek jego profesjonalnej kariery przypadł na 1977 rok, gdy nawiązał współpracę z gitarzystą jazzowym Jarosławem Śmietaną.

W kolejnych latach występował między innymi z Anną Jantar, Andrzejem Zauchą i Marylą Rodowicz. W 1980 roku nagrał pierwszy solowy przebój – „Śliczna różdżkareczka”. Rok później ukazał się album „Blublula”, uznany przez dziennikarzy za najlepszą polską płytę jazzową roku.

Podczas festiwalu Jazz Jamboree artystę usłyszał amerykański krytyk Willis Conover, który określił go mianem „najlepiej strzeżonego sekretu polskiej muzyki”.

Od 1990 roku muzyk występował pod nazwiskiem Soyka. W tym samym czasie ukazał się utwór „Cud niepamięci”, a rok później jego najbardziej rozpoznawalna kompozycja – „Tolerancja (na miły Bóg)”. Dorobek artysty obejmuje kilkanaście albumów studyjnych, kompilacje, wydawnictwa okolicznościowe oraz liczne projekty realizowane z innymi muzykami.

Choroby nie odebrały mu aktywności

Soyka chorował na cukrzycę typu 2. Po diagnozie zdecydował się zmienić styl życia i sposób odżywiania.

„Miałem cukrzyków w rodzinie, więc wiem, że to choroba utrudniająca życie. Pomyślałem: ‘oho, jeśli coś jest w moich rękach, to ja to zrobię’. I na razie mi się udaje. Zmieniłem mocno obyczaje żywieniowe, zrzuciłem te 30 kilo, potem z dziesięć wróciło, ale czuję się dobrze i mnie to napędza. Można się naprawiać!” – mówił artysta.

Zmagał się także z otyłością, a w ostatnich latach życia również z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc.

Ostatnia próba w Operze Leśnej

Ostatni dzień muzyka opisała Beata Biały w książce „Życie to krótki sen”, której premierę zapowiedziano na 28 października. Przedpremierowe fragmenty publikowała Plejada.

Podczas próby Soyka miał wykonać utwory „Tolerancja”, „Absolutnie nic”, „Cud niepamięci” i „Życie to krótki sen”.

„Po próbie Stanisław Soyka jedzie do hotelu. Za kilka godzin ma wrócić na tę scenę, już do publiczności, do świateł, do oklasków, które nadają sens wydarzeniu. Nie wróci. Zostaje ta próba. Ten moment bez publiczności, bez finału” – czytamy w książce.

Za kulisami początkowo brakowało potwierdzonych informacji

Soyka miał wystąpić po Ewie Bem, z którą łączyła go bliska relacja artystyczna i osobista. Ówczesny dyrektor PR festiwalu Grzegorz Betlej wspominał, że na początku przekazano jedynie informację o pogorszeniu się stanu zdrowia muzyka.

Organizatorzy rozważali zmianę kolejności występów i przełożenie jego wejścia na scenę. Jednocześnie starali się nie rozpowszechniać niesprawdzonych doniesień.

„Cały czas zakładaliśmy, że być może trzeba będzie tylko przełożyć występ, zmienić kolejność, powiedzieć publiczności, że Staszek źle się poczuł. Rozmowy dotyczyły raczej tego, jak przestawić grafik, żeby wszystko się zgadzało” – relacjonował Betlej.

„Staszek umarł”. Wiadomość, która zatrzymała koncert

O śmierci artysty Betlej dowiedział się podczas rozmowy telefonicznej na zapleczu Opery Leśnej.

„Ktoś powiedział tylko jedno zdanie: ‘Staszek umarł’. I się rozłączył. Na kilka sekund świat się zatrzymał” – wspominał.

Po potwierdzeniu wiadomości władze stacji zdecydowały o poinformowaniu publiczności zgromadzonej w amfiteatrze. Wykonano również jeden z utworów, który tamtego wieczoru miał zaśpiewać Soyka.

Finałowy koncert „Orkiestra Mistrzom” planowano jako hołd dla żyjących legend polskiej muzyki. Stanisław Soyka miał być jedną z jego najważniejszych postaci. Nagła śmierć artysty całkowicie zmieniła charakter wydarzenia – przygotowana wcześniej celebracja stała się pożegnaniem jednego z najbardziej cenionych polskich muzyków.