Zakwalifikowanie Suunto Vertical jako maratończyka nie wystarczyłoby, aby pochwalić jego doskonałą autonomię. W rzeczywistości zegarek może pracować około sześćdziesięciu godzin w najdokładniejszym trybie geolokalizacji (tryb wydajności: dwuczęstotliwościowy GNSS z akwizycją jednej pozycji na sekundę), co udało nam się zweryfikować w praktyce, obserwując zużycie około 3 % za dwie godziny aktywności.
Czas ten wzrasta do 90 godzin w trybie wytrzymałościowym (jedna częstotliwość), co jest wystarczające, gdy otoczenie jest czyste. Dotarliśmy nawet do 120 godzin w trybie Ultra, który polega na wyłączaniu chipa GNSS na pół sekundy pomiędzy każdą przechwyconą pozycją, bez zmniejszania częstotliwości akwizycji (1Hz). Nie zauważyliśmy znacznego pogorszenia celności w tym trybie, o ile przebywaliśmy w otwartym środowisku, na przykład na wsi. Tryb tylko wycieczki drastycznie zmniejsza dokładność i nie bez powodu: rejestruje lokalizację tylko co 10 minut — w końcu przy użyciu podwójnej częstotliwości GNSS, wystarczającej do 500 godzin w trakcie wielodniowej ekspedycji bez możliwość ładowania np.
W trybie połączonego zegarka Suunto zapewnia również do 30 dni autonomii. Zamiast tego odnotowaliśmy około dwudziestu dni podczas testu, które obejmowały jednak dziesięć godzin sportu, czyli dwie godziny na świeżym powietrzu z geotagowaniem.
Dla tych, którzy potrzebują trochę więcej autonomii, Suunto gwarantuje, że wersja Titanium Solar firmy Vertical może zyskać około 30% wytrzymałości, jeśli zostanie wystawiona na działanie słońca (50 000 luksów). Zapowiadane przerwy to 85 godzin (tryb Performance), 140 godzin (Endurance), 280 godzin (Ultra) i 30 dni w trybie Tour. Jest gigantyczny! Jednak autonomiczność wersji stalowej powinna zadowolić zdecydowaną większość posiadaczy.

„Professional problem solver. Desire to be a culinary pioneer. Friendly beer lover.”

More Stories
Nintendo podnosi ceny konsoli Switch 2. Zmiany wejdą w życie po wakacjach
Sony i Bandai Namco stawiają na AI. Czy produkcja gier znacząco przyspieszy?
Linux ponownie pod presją. Dirty Frag może być najgroźniejszą luką od czasu Dirty Pipe