Głodni Wiedzy

Informacje o Polsce. Wybierz tematy, o których chcesz dowiedzieć się więcej

Rosyjski balon przeleciał nad terytorium Polski przez pięć godzin;  Warszawa bagatelizuje incydent

Rosyjski balon przeleciał nad terytorium Polski przez pięć godzin; Warszawa bagatelizuje incydent

Rosyjski balon przeleciał nad terytorium Polski przez pięć godzin;  Warszawa bagatelizuje incydent

Od początku wojny na Ukrainie Polska wielokrotnie zgłaszała naruszenia jej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie rakiety manewrujące. Ostatni incydent rozpoczął się 24 marca. „Obiekt wleciał w polską przestrzeń powietrzną w pobliżu wsi Osartów i pozostawał tam przez 39 sekund” – poinformowało dowództwo operacyjne Sił Zbrojnych RP.

Ale rosyjskie rakiety nie są jedynymi winnymi. W maju 2023 r. aerostat przekroczył granicę z Białorusią i został zauważony przez polskie radary w pobliżu miasta Bydgoszczy, zwanego „polską stolicą NATO”. Potem ślad po nim zaginął… „Uważaj! Poszukujemy obiektu powietrznego przypominającego balon. Jeśli coś zobaczycie, nie zbierajcie tego, zgłoście to bezpośrednio policji” – poprosili miejscowych funkcjonariusze polscy.

Kolejne naruszenie z udziałem aerostatu miało miejsce 20 czerwca. Ale komunikaty polskiego dowództwa operacyjnego były ciekawe… Wskazywały więc, że rosyjski balon przelatywał nad północną Polską przez co najmniej pięć godzin po zauważeniu go w okolicach Kętrzyna.

Polscy urzędnicy zostali ostrzeżeni przez swoich rosyjskich odpowiedników o „prawdopodobieństwie”, że balon przeleci nad Polską.

„Wstępne oceny wskazują, że strona rosyjska utraciła kontrolę nad jednym z aerostatów zabezpieczających instalacje w obwodzie kaliningradzkim” – poinformowało dowództwo operacyjne, nie podając bliższych szczegółów charakteru przedmiotowego obiektu. W każdym razie pomysł zabicia go został odrzucony.

„Biorąc pod uwagę potencjalne negatywne konsekwencje zniszczenia balonu [notre] przestrzeń, [nous avons] postanowiliśmy go nie zestrzelić” – wyjaśnili polscy urzędnicy i zapewnili, że aerostat „nie stwarza zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego Polski”.

Jeżeli jednak incydent jest drobny, dlaczego wypada, aby polscy urzędnicy informowali o nim? Czy po nieoczekiwanym odkryciu w zeszłym roku pozostałości rosyjskiej rakiety w obwodzie bydgoskim jest to okazja, aby dać znać, że nie zawiniły możliwości jej wykrywania? ?

Minister obrony RP Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnił 20 czerwca, że ​​„to nie jest szpiegostwo ani operacja szpiegowska”. Przyznał jednak, że charakter aerostatu pozostaje przedmiotem badań.

READ  Fiat zrzuca włoskie flagi ze swojej polskiej 600-tki

„Ocena sytuacji w takich przypadkach należy do dowódcy operacyjnego, który analizuje bezpieczeństwo mieszkańców i bezpieczeństwo państwa polskiego. Nie ma żadnego zagrożenia dla mieszkańców, o wszystkim ich poinformowaliśmy. Mamy bardzo przejrzystą politykę w sprawie zagrożeń w przestrzeni powietrznej” – przekonywał Kosiniak-Kamis wobec wszelkich prowokacji ze strony Rosjan. Tę akcję także odrzucił.

Jednak najwyraźniej nie wszyscy w rządzie podzielają tę ocenę. „To mógł być także sprawdzian reakcji sił zbrojnych” – powiedział Andrzej Szena, drugi polski dyplomata.

Od zeszłego miesiąca Rosja stacjonuje samolot obserwacyjno-rozpoznawczy „AKV-05” w Karelii, niedaleko granicy z Finlandią. Oficjalnie system będzie wdrażany przez FSB [renseignement intérieur] Aby zapobiec… nielegalnej imigracji

Zdjęcie: Opis