Głodni Wiedzy

Informacje o Polsce. Wybierz tematy, o których chcesz dowiedzieć się więcej

Nowożeńcy podczas miesiąca miodowego gubi w Nicei obrączkę, a detektyw ją odnajduje i odsyła go z powrotem do Polski.

Nowożeńcy podczas miesiąca miodowego gubi w Nicei obrączkę, a detektyw ją odnajduje i odsyła go z powrotem do Polski.

„Jesteśmy bardzo wdzięczni Laurentowi! Sojusz jest dla nas bardzo ważny i symboliczny i cieszę się, że ten człowiek go wymyślił”. Ulga dla Artura, 30-letniego Polaka. 29 czerwca w bazylice Kopilka pod Warszawą poślubił swoją młodą i piękną żonę, 26-letnią Izabelę.

Z obrączkami na palcach młoda para trzy dni później wyruszyła w romantyczny miesiąc miodowy do Włoch przez Mediolan, San Remo i Lazurowe Wybrzeże. „Pojechaliśmy do Monako, Cannes, potem do stolicy Riwiery. Lazurowe Wybrzeże uwielbiamy za kolor wody i architekturę. Codziennie rano jeździliśmy odpocząć na plaży w Nicei. Trzeciego dnia wróciliśmy o godz. w hotelu żona zauważyła, że ​​nie mam już obrączki.” Pierścionek z 14-karatowego złota, z wygrawerowanymi imionami obu osób.

Przerażenie młodej pary. Wracają do swojego pokoju hotelowego w poszukiwaniu klejnotu. Nic. Dochodzą do wniosku, że podczas pływania poślizgnęła się i wpadła pod wodę. „Wróciliśmy na plażę. Tamtejsi ludzie nam pomogli, ale bez skutku. Następnego dnia wróciliśmy na poszukiwania”. Utrata sojuszu rzuciła zasłonę na wyprawę na dnie Baie des Anges, przed Les Ponchettes w starej Nicei.

„Isabella pisała do wielu francuskich grup na Facebooku dotyczących zagubionych i znalezionych, ale nikt nie odpowiedział”. Trzy dni później, wyraźnie smutni i nieco rozczarowani, para poleciała samolotem powrotnym do Polski. „Jak tylko dotarłem na lotnisko, poszedłem do sklepu jubilerskiego, aby zamówić nowy, taki sam, ale już nigdy nie będzie taki sam”.

– Szczerze, nie wierzę w to.

Dzień po ich powrocie zaciekawiony Laurent, 47-letni detektyw z Nicei, napisał do niego z pytaniem, czy znaleźli klejnot. Dostrzegł ich przesłanie w grupie „poszukiwaczy upuszczonych i zagubionych przedmiotów” utworzonej przez emerytowanego Christiana z Pas-de-Calais, która liczyła dwustu członków.

Poruszony tą historią Laurent proponuje wypróbowanie jej za pomocą wykrywacza metalu. „Wydawał się naprawdę szczery i miły. Ale szczerze mówiąc, nie wierzyłem w to”. Ufa porządkowi. Następny dzień potwierdziłby jego złe przeczucia. „Laurent napisał do nas, że szukał i nic nie znalazł. Straciłem wszelką nadzieję”.

Następnego dnia nowożeńcy wracają z przejażdżki rowerowej i znajdują wiadomość od Laurenta: „Wrócił w nocy i znalazł obrączkę! To było niesamowite. Natychmiast zaproponował, że prześle nam ją pocztą”.

Uciekający sojusz podróżuje pocztą z Nicei do Polski i już w poniedziałek znajduje palec Artura, a para czeka tylko na jedno: wielką radość ze spotkania pewnego dnia z Laurentem. „Wysłali mi nagrodę, żeby mi podziękować” – wyjaśnia Laurent – ​​„ale nie robię tego dla pieniędzy, robię to dla takich wspaniałych historii”. Z Laurentem skontaktował się już młody mężczyzna, który w Ventimiglia zgubił obrączkę ślubną, która należała do jego ojca, który wkrótce potem zmarł. Została znaleziona. Laurent i jego wynalazca, twórcy szczęścia…

READ  AGS Warszawa oferuje skrzydła do Twoich przeprowadzek w Polsce i poza nią!
Marc Méraux, prezes Francuskiej Federacji Wykrywaczy Metali. Zdjęcie: DR.

200 000 specjalistów ds. wykrywania we Francji, ale czy jest to legalne?

Nazywa się ich „użytkownikami wykrywaczy metali” (UTM). Aby lepiej poznać ten świat, skontaktowaliśmy się z Markiem Meraux, szefem Francuskiej Federacji Wykrywaczy Metali. Cel: Zrozumienie, w jaki sposób zaprojektowano praktykę. Użytkowników jest wielu i często nazywają siebie „detektorami”.

„Nie mamy statystyk dotyczących liczby osób zaangażowanych w tę działalność, ale rośnie to jako hobby. Patrząc na sprzedaż sprzętu i to, co dzieje się w grupach, powiedziałbym, że praktykujących jest co najmniej 200 000”.

Dla Marca Méraux sukces tej formy spędzania wolnego czasu leży w aktywności fizycznej, którą reprezentuje. „Dla tych, którzy ćwiczą na plażach, polach i w górach, trzeba chodzić, pochylać się, kopać. To wysiłek fizyczny, ale przynosi ulgę, łagodzi stres i pozwala odpuścić”.

Mark Meraux wyjaśnia, że ​​korzystanie z wykrywacza metalu nie jest ograniczone „Chyba że zajmujesz się archeologią”. Przypomniał, że ze wszystkich francuskich kodeksów to użycie zostało wspomniane jedynie w artykule L542-1 Kodeksu Tradycji. „Kto powiedział, że do używania szukacza do wykopalisk archeologicznych potrzebne jest zezwolenie administracyjne”.

W tym przypadku Regionalna Dyrekcja ds. Kultury. 5 kwietnia patrol żandarmerii w Cerranon (Alpy-Maritimes) złapał mężczyznę – bez zezwolenia administracyjnego – na terenie uznanym za stanowisko archeologiczne z epoki żelaza.

„Polowanie na czarownice”

„Ta praktyka jest bardzo krytykowana, szczególnie w waszym regionieKomentarze Marca MérauxJest ceniony w wielu krajach. W Europie przeprowadzono kilka badań w oparciu o ustalenia dokonane przez wykrywacze metali. Przedmioty, których żaden archeolog nigdy nie szuka… W Wielkiej Brytanii od 1998 roku zgłoszono 1,7 miliona obiektów. Duńczycy otworzyli muzeum poświęcone tego rodzaju odkryciom”.
Mark Meraux potępia polowanie na czarownice.

„W Twoim regionie ludzie ze świata archeologii prowadzą krucjatę przeciwko osobom korzystającym z wykrywaczy. Aby ćwiczyć, trzeba wykazać się nieodpowiedzialnością. Cokolwiek by nie zrobili, oskarżani są o prowadzenie nielegalnych wykopalisk archeologicznych. Są kary, ale za przestępstwa karne zarzutów jest często wzywany do prokuratury, aby udać się do sądu śledczego.

Według Marca Meraux w Baca przeszkolono 80 żandarmów. „Są po to, by ścigać użytkownika wykrywaczy metali. Jakby nie mieli nic innego do roboty… Oczywiście są niektórzy praktykujący, którzy dopuszczają się przemocy, nie możemy temu zaprzeczyć. W każdym obszarze ludzie idą na całość. Ale większość. Jeśli chcesz się wzbogacić, musisz zrobić coś innego niż wykrywanie.

Jego stowarzyszenie prowadzi kampanię na rzecz wyjaśnienia prawa. „Chcemy tekstu, który zezwalałby na używanie tego wykrywacza do celów rozrywkowych. I ludzie mogliby w ten sposób zgłaszać przedmioty znalezione w innych częściach Europy. Dziś odnajduje się 200 000 osób, ale ze względu na przepisy i polowania na czarownice przedmioty nie są zgłaszane. Trudno archeologom na odnalezienie rzadkiego i historycznego obiektu.

Aby się odpowiednio wyposażyć, zdaniem szefa francuskiej federacji wykrywającej metale, potrzebny jest budżet w wysokości około 400 euro, w skład którego wchodzi wykrywacz, gameta (rodzaj łopaty z sitkiem na końcu) i „wskaźnik kufla”. (Elektroniczny wykrywacz ręczny do wyszukiwania ostatnich kilku centymetrów).

READ  Tour of Poland - BORA-hansgrohe z Samem Bennettem i Sergio Higita