Wykorzystanie rakiety V-2 w lotach załogowych

Niemiecki pocisk balistyczny V-2 był rakietą napędzaną paliwem ciekłym, która jako pierwsza w historii ludzkości dotarła do przestrzeni kosmicznej. Kojarzony dziś głównie z machiną wojenną Hitlera pocisk był olbrzymim skokiem technologicznym, finansowanym przez nazistowskie Niemcy w ramach programu rozwojowego, którego koszt wyniósł co najmniej 2 miliardy dolarów w 1944 roku.

Podczas wojny niemieckie zakłady pracy zdołały wyprodukować 6084 pociski V-2. W walkach przeciwko aliantom wystrzelono aż 3225 z nich, a kolejne 1000 do 1750 wykorzystano w testach i szkoleniach. Mimo wysiłków pocisk był niedokładny i nie zmienił przebiegu wojny oraz okazał się ogromnym marnotrawstwem zasobów. W latach 1945-1952 Brytyjczycy, Amerykanie i Rosjanie wystrzelili 86 przechwyconych niemieckich V-2.

Personel i technologia programu V-2 stanowiły punkt wyjścia dla powojennego rozwoju technologii rakietowej w Ameryce, Rosji i Francji. Stojący na czele nazistowskiego programu rakietowego Wernher von Braun został przechwycony przez Amerykanów oraz przetransportowany do Stanów Zjednoczonych, gdzie zaprojektowana pod jego okiem rakieta Saturn V zaprowadziła pierwszych ludzi na Księżyc. Co ciekawe, Niemcy również myśleli o podboju kosmosu. Nie powinien dziwić więc fakt, że jeszcze podczas II wojny światowej, von Braun z zespołem naukowców analizowali możliwą ewolucję rakiety V-2 do załogowego pojazdu kosmicznego. Późniejsze wersje rakiety V-2, V-6 do V-12, miały zaprowadzić III Rzeszę na Księżyc i jeszcze dalej.

Pierwsze plany rozwoju rakiety V-2 pojawiły się w 1940 roku. Rakieta A-9 miała składać się z pierwszego stopnia, będącego w zasadzie rakietą V-2, ale do konstrukcji miały zostać dodane specjalne skrzydła, które zwiększyłyby zasięg rakiety z 250 do 550 kilometrów. Załogowa wersja rakiety zostałaby wyposażona w dodatkowy drugi stopień, który umożliwiłby dostarczenie człowieka w przestrzeń kosmiczną. Niestety, w 1943 roku, rząd III Rzeszy zakazał dalszych prac w tym kierunku, aby skupić się na militarnej produkcji rakiet V-2.


Pomysł przywrócenia prac nad ulepszoną wersją rakiety V-2 powrócił w 1944 roku, gdy niemieckie wyrzutnie rakietowe musiały zostać przesunięte poza zasięg działania aliantów. Pierwszych pięć egzemplarzy prototypowej wersji A-9 zostało wybudowanych do 24 października 1944 roku. Debiutancki start miał miejsce 27 grudnia tego samego roku i zakończył się katastrofą. Rakieta wybuchła niedaleko stanowiska startowego. Druga próba miała miejsce 24 stycznia 1945 roku. Rakieta osiągnęła pułap 80 km, a następnie (zgodnie z planem) przeszła do lotu ślizgowego osiągając przy tym 1200 m/s. Niestety, w trakcie ślizgu, jedno ze skrzydeł uległo oderwaniu i misja zakończyła się porażką.

Po zakończeniu wojny, pomysł wykorzystania V-2 do załogowych lotów w przestrzeń kosmiczną nie zanikł. Prace nad załogową wersją V-2 były prowadzone w USA, Wielkiej Brytanii i Rosji, w której to proponowano wystrzelenia człowieka na jej pokładzie już w 1948 roku. Ostatecznie, pewne decyzje polityczne opóźniły ten wyczyn o lata. Rosyjska modyfikacja rakiety V-2, Tikhonravov, wykorzystywana była do wysyłania w przestrzeń kosmicznych psów, ale sama kapsuła była zbyt mała, aby można było umieścić w niej człowieka.

Stany Zjednoczone ostatecznie przegrały wyścig o wysłanie człowieka w kosmos. Zwycięskie ZSRR wykorzystało do tego pocisk międzykontynentalny R-7, zaprojektowany przez rosyjskiego inżyniera Korolewa. Trzy tygodnie później, 5 maja 1961 roku, Alan Shepard został pierwszym amerykaninem w historii, który znalazł się w przestrzeni kosmicznej. Opracowana pod okiem von Brauna rakieta Redstone była wysoce zmodyfikowaną rakietą V-2. Redstone był dużo większy i zdolny do przenoszenia głowicy jądrowej, co w tamtych czasach było dość ważnym elementem działań kosmicznych. Oprócz lotów załogowych i zastosowań militarnych, rakieta wykorzystywana była do wynoszenia małych satelitów na orbitę okołoziemską.

Na 41 startów, Redstone zawiódł tylko w dwóch przypadkach. Jest to spora różnica i postęp technologiczny, jeśli weźmiemy pod uwagę, jak często starty rakiet V-2 kończyły się katastrofą. Kto wie, jak potoczyłaby się historia podboju przestrzeni kosmicznej, gdyby II wojna światowa nigdy nie wybuchła, a von Braun rozwinąłby konstrukcję V-2 w III Rzeszy.


Źródło: Astronautix