„We Francji rolnicy wiedzą, jak podpalić. Nie będą się bać” – uśmiecha się Kristof, trzymając w dłoniach czerwono-białą flagę. „W Polsce blokady są niewielkie. My jednak lubimy chodzić przed ministerstwa w Warszawie i nalewać rosołu” – kontynuuje sześćdziesięciolatek ze zmęczoną twarzą, pod aprobującym spojrzeniem około dziesięciu towarzyszy.
Już w najbliższy piątek, 9 lutego, rozpocznie się nowa mobilizacja polskich rolników. W całym kraju przez 30 dni protestowali przeciwko ukraińskiemu importowi, uważanemu za nieuczciwy, i narzucaniu przez Unię Europejską standardów środowiskowych.
Pod śniegiem, w przenikliwym mrozie, w pobliżu wsi Doroharz, trzy kilometry od rzeki Puck, wyznaczającej granicę między Polską a Ukrainą, zebrał się zwarty tłum. Jest około dziesięciu oddziałów policji, ale wolą się rozgrzać w swoich furgonetkach. Na koparko-ładowarce manekin zawieszony jest na linie. Ten głęboki smutek podsumowuje hasło: „Podczas gdy rząd je i świętuje, rolnicy bankrutują”.
W całej Polsce rolnicy od 30 dni protestują przeciwko ukraińskiemu importowi, postrzeganemu jako nieuczciwy, oraz narzucaniu przez Unię Europejską standardów środowiskowych. (Le Télegramme/Pierre Coudurier)
„Skończę na ulicy”
Zbankrutowany Bartłomiej, rolnik zajmujący się kukurydzą i burakami, tłumaczy, że niedaleko mu do tego. „Ukraiński import obniża ceny. Nie mogę już sprzedawać swoich produktów” – ubolewa trzydziestoletni młodzieniec o przenikliwych niebieskich oczach i misce zupy w dłoni. Nic już nie zarobiliśmy, a teraz jest gorzej. moje obecne kredyty, znajdę się na ulicy.»
Protestować przyszedł nawet Tomasz Obszański. Jak wszyscy wiedzą, rolnik ten jest szefem koła rolniczego „Solidarności”. Ten potężny związek swoją renomę zawdzięcza strajkowi w Stoczni Gdańskiej w 1980 roku. Dziesięć lat po tym znaczącym rozdziale historii Polski charyzmatyczny przywódca ruchu Lech Wałęsa został prezydentem, kończąc erę komunizmu.
„Produkty z Ukrainy zdestabilizują nasz kraj”
Ale dzisiaj problemy są inne. Bunt był nadal stłumiony i rozpowszechniony. „Jesteśmy tutaj, aby zatrzymać wszystkie produkty pochodzące z Ukrainy, które destabilizują nasz kraj – jaja, zboża, drób, mięso, olej słonecznikowy – i trafiają na nasze półki” – wyjaśnia Tomasz Obzansky. Europejski Zielony Ład wymaga ograniczenia stosowania pestycydów, a produkty ukraińskie czy te z Mercosuru niczego nie respektują. Musimy przywrócić kontrole graniczne i zatrzymać cały ten import. Nie odejdziemy, dopóki nie zostanie osiągnięte porozumienie. »
„Jesteśmy po to, aby zatrzymać wszystkie produkty pochodzące z Ukrainy, które destabilizują nasz kraj i trafiają na nasze półki” – wyjaśnia Tomasz Obszański, szef oddziału rolniczego „Solidarności”. (Le Télegramme/Pierre Coudurier)
Tymczasem na zaśnieżonej drodze niekończący się sznur ciężarówek. Wszystko zarejestrowane na Ukrainie. „Jestem tu od 5 rano” – oddycha Victor, lat 57. „Trudno zrozumieć polską złość na tego byłego stolarza, który nie ma dwóch kolan, a on próbuje obliczyć, ile czasu mu jeszcze pozostało”. z dala. W tym tempie będę tu spać przez wiele dni. »
More Stories
Oscary 2025 – kto w tym roku zdobył
Euro 2024: Holandia od tyłu pokonała Polskę w finale grupy C przeciwko Francji
W Polsce protest przeciwko wykorzystaniu sztucznej inteligencji w radiu