Terraformacja Marsa - niemożliwa przy obecnej technologii

30 lipca NASA opublikowała ciekawy artykuł dotyczący Terraformacji Marsa. Ku naszemu rozczarowaniu poinformowała nas, że przy technologii, którą aktualnie posiadamy przekształcenie Czerwonej Planety w drugą Ziemię jest niemożliwe.

Podstawowym, a zarazem głównym czynnikiem terraformacji jest dwutlenek węgla. Ten związek chemiczny ulokowany w powierzchni Marsa miał być prekursorem zagęszczenia atmosfery, której zadaniem miało być ogrzanie planety. Niestety Mars nie posiada wystarczającej ilości CO2, która mogłaby ogrzać planetę.

Chociaż atmosfera Marsa składa się w 95% z dwutlenku węgła, jest to za mała ilość, aby planeta była wystarczająco ciepła i zdolna do utrzymania wody w stanie ciekłym. Ciśnienie atmosferyczne odpowiada jedynie 1% tego, które znamy na Ziemi.

Infografika NASA przedstawiająca różne źródła CO2 na Marsie wraz z przewidywanym wkładem w ciśnienie atmosferyczne na Marsie

Natomiast popularyzatorzy terraformacji proponują, aby zabrać się za wszystkie gazy cieplarniane dostępne na Marsie, nie tylko dwutlenek węgla. Niestety poza nim jest tylko para wodna, informuje o tym Bruce Jakosky z University of Colorado w Boulder. Przez bardzo słabe ciśnienie atmosferyczne Marsa oraz jego odległość od słońca, badacze szacują, że konieczne byłoby podwyższenie ciśnienia CO2 do takiego poziomu, jakie jest na Ziemi, dzięki czemu powinniśmy otrzymać taką temperaturę, która umożliwiłaby istnienie wody w stanie ciekłym na Marsie. Naukowcy chcieliby to uzyskać za pomocą bombardowania czap polarnych Czerwonej Planety. Dzięki takiemu ulotnieniu związków ciśnienie atmosferyczne wzrosłoby do koło 1,2% ciśnienia Ziemskiego. Oznaczałoby to minimalne podwyższenie temperatury powierzchni Marsa, które byłoby podłożem do kolejnych kroków.

Kolejnym źródłem CO2 jest jego obecność w glebie marsjańskiej. Mogłaby ona zostać ogrzana do takiego stopnia, w którym zaczęłaby uwalniać gaz. Szacunki wskazują, że taki zabieg skutkowałby wzrostem ciśnienia na poziomie 4% koniecznego. Kolejnym krokiem byłby węgieł w osadach mineralnych, badacze obliczyli, że uwolnienie go zapewniłoby około 5% ciśnienia koniecznego. Nie mniej jednak takie przedsięwzięcie kosztowałoby nas utworzenia kopalni odkrywkowych.

Ostatnim pomysłem jest importowanie związków chemicznych za pomocą komet i planetoid. Mimo to naukowcy odrzucili ten pomysł, ze względu na wykonane przez nich obliczenia, w których wykazano, że potrzebowalibyśmy tysiące takich obiektów.


Źródło: NASA