Maksymin Trak w Historii Cesarstwa Rzymskiego Herodiana oraz w Scriptores Historiae Augustae

Żywot Maksymina Traka w kontekście „pocztów” cesarzy rzymskich, jawi się jako wyjątkowy z tak wielu powodów, iż samo ich wyliczenie zajęłoby wiele czasu. Był on bowiem tzw. „cesarzem barbarzyńcą”, otwiera poczet tzw. „cesarzy-żołnierzy”, a okres jego rządów uważa się za początek kryzysu władzy cesarskiej, jaki wstrząsnął Imperium Rzymskim w III wieku naszej ery.

Choć nie ulega wątpliwości, że Maksymin w historiografii rzymskiej nie zapisał się szczególnie pozytywnie, nie został jednak, jak pisze Juliusz Kapitolinus, „skazany na zapomnienie”, znajdując miejsce w poczcie cesarzy Imperium. W niniejszym artykule zostanie przedstawiony jego żywot ukazany w dwóch dziełach starożytnych, a mianowicie: historycznie starszej Historii Cesarstwa Rzymskiego Herodiana (180-250 n.e.) oraz zbiorze Historycy Cesarstwa Rzymskiego, zwanym popularnie Historia Augusta. O ile autorstwo pierwszej z wyżej wymienionych ksiąg nie jest wysoce wątpliwe, o tyle problem nie tylko autorstwa, ale nawet datowania, pojawia się przy interpretacji Historyków…. Hanna Szelest, historyk i tłumacz niniejszego dzieła, podaje w wątpliwość – odwołując się do wcześniejszych badań historyków - oficjalną wersję, jakoby dzieło to powstało za panowania cesarzy Dioklecjana i Konstantyna. Istnieje teoria (H. Dessau), że dzieło to powstało w latach 380-395, a jego autorem nie jest sześciu historyków, lecz pisarz żyjący w czasach Teodozjusza.

Wobec licznych hipotez, badacze nie są w stanie dojść do zgody w tej kwestii. Przedział, w którym hipotetycznie mogli powstać Historycy zamyka się w graniach od III do VI wieku naszej ery. Oficjalnie jednak (zgodnie z treścią tekstu), żywot Maksyminusa Starszego oraz jego syna stworzył historyk rzymski, Juliusz Kapitolinus, i zadedykował go cesarzowi Konstantynowi.

„Biografia” Maksyminusa w pracy Herodiana rozpoczyna się jeszcze w VI księdze Historii Cesarstwa…, poświęconej, co prawda, poprzednikowi Traka na tronie – Aleksandrowi Sewerowi. Grecki historyk informuje czytelnika, że w armii cesarza Aleksandra „był wówczas niejaki Maksyminus, pochodzący z głębokiej, na pół barbarzyńskiej, Tracji…”. Miałby on w młodości pasać bydło na jednej z trackich wsi, a osiągnąwszy dorosłość, zostać zaciągnięty do rzymskiej konnicy. Dowiadujemy się stąd, iż Maksymin zwrócił na siebie uwagę niespotykanym wzrostem i siłą fizyczną. Według autora, dzięki sprzyjającemu szczęściu, przeszedł przez wszystkie stopnie wojskowe i namiestnictwa prowincji, zostając w końcu mianowany przez Aleksandra dowódcą wojsk nowozaciężnych, „aby je ćwiczył w sztuce wojskowej i przygotowywał do wojny”. Tutaj też po raz pierwszy pojawiają się osobiste cechy Traka, takie jak sumienność w wykonywanej pracy, życzliwość wobec żołnierzy, pracowitość oraz, jaki wzbudzał wśród podkomendnych. Fragment ten, co ciekawe, pokazuje, iż Herodian nie miał zupełnie negatywnego obrazu Maksymina lub też pragnął utrwalić jego jak najprawdziwszy wizerunek według swojej wiedzy, gdyż w dalszej części Historii… nie jest dla „barbarzyńcy” tak życzliwym.

Na temat wczesnych lat życia Maksymina więcej szczegółów podaje Historia Augusta, dzieło chronologicznie późniejsze – dające w ten sposób subtelną informację na temat prawdziwości tego żywotu. Miałby on bowiem pochodzić z Tracji; jego ojciec – Mikka – z kraju Gotów, a matka – Ababa – Alanów, czego późniejszy cesarz miał się bardzo wstydzić. Młodość Maksyminusa u Kapitolinusa zadziwiająco przypomina młodość samego Romulusa, gdyż, jak pisze, „był Maksyminus pasterzem i przywódcą band młodych ludzi, ale napadał tylko na rozbójników i bronił swego własnego ludu przed napadami”. Podobieństwo tych biografii mogłoby wskazywać na wykorzystanie przez autora fragmentu legendy w celu uatrakcyjnienia żywotu, jednak zważywszy na powszechność tejże, mogłoby to znacząco obniżyć jego wiarygodność. Jeśli więc przyjmiemy, że to Kapitolinus jest autorem, a samo dzieło powstało w czasach istnienia cesarstwa, a nie już po jego upadku, fragment ten staje się dodatkowo kłopotliwym.

Dalej rzymski historyk potwierdza wersję Herodiana, iż Maksymin był silnej budowy, oraz że służył w konnicy, dodając od siebie, iż był przystojnym mężczyzną „wyróżniającym się wielkością i blaskiem oczu” oraz podając więcej cech charakteru młodego Traka. Miałby on być „dzielny, nieokiełznany, szorstki, dumny i pyszałkowaty, często jednak (sic!) sprawiedliwy”. Po raz pierwszy zasłynąć miał za panowania Septymiusza Sewera, gdy jako „nieznający łaciny barbarzyńca” pokonał przed obliczem cesarza w walce wręcz wielu „najdzielniejszych żołnierzy”, za co nagrodzony został złotym naszyjnikiem. Od tej pory jego kariera potoczyła się błyskawicznie. Został przyjęty do straży przybocznej cesarza, a następnie, dzięki protekcji Septymiusza, uzyskiwał kolejne stopnie wojskowe. Kapitolinus pisze dalej, że „wyróżniał się wśród żołnierzy, trybunowie go lubili, współtowarzysze natomiast podejrzewali, że uzyskiwał u cesarza wszystko, czego chciał…”. Wskazywać to może zarówno na zwykłą zawiść żołnierzy, jak i na szczególną pozycję Maksymina na ówczesnym dworze.

Jeżeli chodzi o życie Maksymina od wstąpienia do armii, aż do momentu przejęcia władzy, jesteśmy niestety skazani wyłącznie na wersję Kapitolinusa, gdyż Herodian milczy na ten temat. Czy Grek czyni tak ze względu na brak informacji (lub ich małe prawdopodobieństwo), czy uznaje ten okres życia Traka za mało istotny – tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że Kapitolinus podejmuje stylistyczną próbę nadania wiarygodności temu fragmentowi tekstu. Odwołuje się on mianowicie do nieznanego bliżej autora biografii cesarzy od Maksymina do Balbina – niejakiego Eliusza Juniusza Kordusa. Wobec tego, iż dzieła te się nie zachowały, nie jesteśmy w stanie określić ich autentyczności oraz przydatności przy ustalaniu faktów. Ową część żywotu otwiera malowniczy obraz iście barbarzyńskich zwyczajów Maksyminusa. Miałby on wypijać kapitolińską amforę wina dziennie i zjadać 40 lub 60 funtów mięsa. Unikać miał także zupełnie jarzyn oraz wody, „chyba że musiał pić”. Kolejną jego przypadłością miałoby być zbieranie własnego potu, którego miałby zmagazynować dwa lub trzy kufle.

Następnie autor przechodzi już do dziejów trackiego legionisty. Miał on dowodzić oddziałami oraz zyskiwać coraz wyższe stopnie wojskowe za cesarza Karakalli, jednak po jego śmierci i przejęciu władzy przez Makryna, porzucić służbę wojskową, oskarżając ostatniego o zabicie swojego poprzednika. Maksymin miałby się udać do rodzinnej Tracji, zakupić ziemię i prowadzić handel z Gotami (jako ich krajan ze strony ojca). Sytuacja uległa zmianie, gdy do władzy doszedł Heliogabal, ogłoszony synem cesarza Karakalli. Kapitolinus używa tu określenia „jako syn Antonina [Karakalli]”. Wskazuje to wyraźnie, że sam autor nie był przekonany o prawdziwości pokrewieństwa w linii prostej cesarzy, jednak jego zdaniem sam Maksyminus uznawał go za prawowitego syna Karakalli. Będąc już w wieku dojrzałym, udać się miał zatem Trak do cesarza, który jako „występny człowiek” obraził Maksymina, mówiąc „Kiedyś, Maksyminie, doprowadziłeś do zmęczenia szesnastu, dwudziestu i trzydziestu żołnierzy. Możesz to zrobić trzydzieści razy z kobietą”. Znieważony, chciał po raz drugi porzucić służbę, jednak na pozostanie namówili go przyjaciele obecnego cesarza, nie chcąc tracić prawdziwego „Herkulesa, Achillesa, czy Ajaksa” swoich czasów. Maksymin pełnił „tylko” godność trybuna, lecz unikał cesarza i lekceważył wszelkie rozkazy, udając chorego lub zajętego.

Po zamordowaniu Heliogabala, gdy cesarzem ogłoszono Aleksandra Sewera, miał Maksyminus radośnie powrócić do Rzymu. Aleksander przyjął go serdecznie i mianował trybunem czwartego legionu, skupiającego nowozaciężnych. Kapitolinus przytacza tutaj dwie mowy wygłoszone przez cesarza w stosunku do Maksymina. W skierowanej do senatu, w której informuje, że przyjmuje go do służby wojskowej i daje prawo noszenia szerokiego obramowania z purpury, będącego oznaką stanu senatorskiego. Drugą mowę kieruje do samego Traka, w której powierza mu nowozaciężnych żołnierzy, by „nauczyli się być żołnierzami, biorąc za wzór twój charakter, twoje męstwo i trudy (…) przygotuj wielu Maksyminów potrzebnych państwu”. Aleksander Krawczuk – zapewne słusznie – podaje w wątpliwość samo przyjęcie Maksymina do tegoż stanu, twierdząc, że Maksyminus nigdy tego stanu nie osiągnął. Aleksander miał uzasadnić przekazanie tylko młodych żołnierzy Trakowi zepsuciem, jakie zapanowało w wojsku za panowania Heliogabala.

Żywoty Maksyminusa odnajdują punkt styczny dopiero po przejęciu dowództwa Traka nad legionem nowozaciężnych. Jeśli chodzi jednak o zawartość treści w obydwu dziełach, nie ulega ona zmianie. Herodian w dalszym ciągu jest bowiem bardziej lakoniczny od Kapitolinusa. Grecki historyk informuje nas, że żołnierze Maksymina pochodzili głównie z Panonii, podziwiali Maksymina za jego męstwo, szydząc z Aleksandra, którego uznawali za zniewieściałego i niezdecydowanego w sprawach wojskowych. Żołnierzy do chęci buntu skłaniać miał tzw. „kaprys kobiety”, czyli znaczny wpływ, jaki na ówczesnego cesarza miała jego matka. Ponadto, zdaniem Herodiana, żołnierze dostrzegli, że „hojność [ówczesnego rządu] wyczerpała się (…) [a] najbliższa zmiana na tronie (…) dawała nadzieje zysku i zapewniała ze strony tego, który by doszedł do władzy, wdzięczne uznanie i zabiegi o względy…”. Na swego nowego imperatora żołnierze wybrali sobie Maksymina, ponieważ „był (…) ich towarzyszem broni (…), a przez swe doświadczenie i dzielność wydawał się odpowiedni wobec toczącej się wojny [z Germanami]”. Grecki autor wyraźnie podkreśla jednak, że żołnierze z Panonii byli z natury skłonni do przewrotów, więc, jego zdaniem, powody, które przedstawiali, nie musiały być jedynymi. Legioniści mieli się zgromadzić na zwykłe ćwiczenia pod bronią, a kiedy Maksyminus wyszedł do nich, „narzucili mu na ramiona purpurowy płaszcz cesarski i obwołali cezarem”.

Maksymin miał się początkowo wzbraniać przed przyjęciem godności, kiedy jednak żołnierze zagrozili mu śmiercią, przyjął ją, „bo często już poprzednio” - jak powiedział - „wyrocznie i sny zapowiadały mu taki los”. Herodian zaznacza, że nie wiadomo, czy Maksyminus nie wiedział o planach swych żołnierzy, czy też sam zaplanował całe zajście. Maksymin miał oświadczyć żołnierzom, że przyjmuje tę godność niechętnie, lecz wzywa ich, aby jak najszybciej wyruszyli na nic niespodziewającego się Aleksandra. Aby podnieść zapał żołnierzy, obiecał im podwojenie żołdu, a także liczne prezenty oraz odpuszczenie wszelkich kar. Sam cesarz, dowiedziawszy się o idącym na niego wojsku, miał, zdaniem Herodiana, rzucać na Traka oskarżenia o niewierność i niewdzięczność. Wezwał swych żołnierzy do obrony jego osoby, ci jednak, widząc nadchodzących żołnierzy Maksymina i słysząc ich nawoływania, przyłączyli się do uzurpatora. W relacji tej sam Maksyminus wysłał kilku swych żołnierzy, aby zgładzili Aleksandra, jego matkę oraz jego przyjaciół, a tych, którzy uciekli, miał Maksymin dostać w swe ręce później, i również stracić. Wyraźnie widać bardzo skoordynowane działania uzurpatora w celu przejęcia władzy. I choć sam Herodian twierdzi, że jest możliwe, aby Trak nie wiedział o planach żołnierzy, sposób przedstawienia przejęcia władzy wskazuje, że raczej był on zdania o wcześniejszym zaangażowaniu Maksymina. Relacja Kapitolinusa dotycząca tego okresu życia Maksymina zdaje się nieco odbiegać od tej prezentowanej przez starszego historyka. Aleksander miałby go bowiem postawić nie tylko na czele żołnierzy nowozaciężnych, ale całej swojej armii.

Kapitolinus pisze jedynie, że Aleksandra zamordowano, gdy na skutek „niespodziewanego buntu żołnierzy uciekał do matki”. „Jedni twierdzą, że zginął z ręki samego Maksymina, inni – że z ręki barbarzyńskich trybunów” - dodaje później rzymski historyk, wraz z komentarzem „Było to już po ogłoszeniu Maksymina cesarzem”. Nieco zadziwiający może być fakt, że Kapitolinus, mając dostęp do dzieła Herodiana, zupełnie przemilczał tak wiele scen z relacji Greka. Możliwe jest, że Maksymin cynicznie grający rolę wiernego żołnierza, nie pasował autorowi do obrazu prostego barbarzyńcy, który oparł swoją władzę na okrucieństwie i terrorze.

Herodian dalej opisuje sposób, w jaki Maksyminus od początku swego panowania rządził państwem. Zdając sobie sprawę z niechęci, jaką miał go darzyć lud rzymski jako barbarzyńcę, wprowadzić miał krwawe rządy, „zamiłowanie do rozlewu krwi [przynosząc] ze sobą z kraju ojczystego”. W pierwszej kolejności miał wymordować dawnych doradców Aleksandra lub porozsyłać ich pod różnymi pozorami po terenie Imperium. Autor wyraźnie daje do zrozumienia, że Maksymin był pogardzany zarówno przez senatorów, jak i prosty lud. Apogeum jego okrucieństwo osiągnąć miało w momencie odkrycia przez siebie spisku senatorów wymierzonego w jego osobę, na którego czele miał stanąć niejaki Magnus. Zdaniem Ludwika Piotrowicza, mógłby to być Petroniusz Magnus, którego imię na napisie zostało rozmyślnie wyskrobane – możliwe, że była to kara za wystąpienie przeciw cesarzowi. Magnus miał mianowicie zaplanować podstęp, który doprowadziłby do upadku Maksymina. Otóż cesarz, zaraz po objęciu władzy, planował wyruszyć na Germanów, aby udowodnić swoją potęgę niedowiarkom i umocnić swoją władzę. By dostać się na terytorium wroga, musiał przeprawić się przez „rzekę”, której nazwy żaden z autorów nie podaje. Magnus planował zatem, gdy Maksymin wybuduje most i przeprawi się wraz z wojskiem, zniszczyć konstrukcję, odcinając cesarzowi drogę odwrotu. Herodian jednak znów sceptycznie odnosi się do tej historii, stwierdzając: „Tak sobie opowiadano o tym zamachu, nie wiadomo jednak, czy była to prawda, czy tylko pogłoska rozpuszczona przez Maksymina”.

Co do prawdziwości tego spisku, idąc za Aleksandrem Krawczukiem, faktycznie trudno jest uwierzyć w taki spisek, ponieważ godziłby on nie tylko w samego cesarza, ale w całą wyprawę przeciwko Germanom, której porażka byłaby niewątpliwie ciosem dla Rzymu. Ponadto, spiskowcy nie mogli przewidzieć, czy wyprawa Traka nie zakończy się zwycięstwem, a wówczas powróciłby on na rzymską stronę po nowym moście. Maksymin, dowiedziawszy się o sprzysiężeniu, skazał na śmierć bez sądu wszystkich jego członków. Następnie opisuje autor bunt łuczników z Osroeny, którzy byli zwolennikami Aleksandra. Mieli oni wybrać sobie na dowódcę (również zmuszając go siłą) jednego z przyjaciół dawnego cesarza. Ten jednak został we śnie zabity przez swego przyjaciela, który, poniósłszy jego głowę Maksyminowi, liczył na jego wdzięczność. Maksymin jednak podziękował żołnierzowi, a następnie kazał go zabić, jako karę za wiarołomstwo wobec przyjaciela. Sytuacje te opisuje w swym dziele także Kapitolinus, dodając od siebie wymowne sceny. Stwierdza bowiem, iż „Maksyminus miał takie obyczaje, że żył jak zwierzę, jeszcze bardziej ponury i okrutny stał się na skutek spisku niejakiego Magnusa…”. Opis sprzysiężenia, podobnie jak i buntu Osroeńczyków, jest podobny do Herodianowego, z tą jednak różnicą, że wymienia on z nazwiska zarówno przyjaciela Aleksandra, który stanął na czele łuczników (Tytus) oraz jego wiarołomnego mordercę (Macedoniusz). Kapitolinus dopuszcza się tutaj jednak pewnej niefrasobliwości, ponieważ podając opis przygotowań do wojny, stwierdza, że Maksymin chciał wyraźnie zaznaczyć, iż jest o wiele lepszym wodzem i aktywniejszym władcą od Aleksandra Sewera. Stwierdza, że „chciał przyćmić sławę Aleksandra, którego sam zabił”. Niefrasobliwość polega na tym, iż wcześniej podaje informację, iż „Jedni twierdzą, że zginął z ręki samego Maksymina, inni – że z ręki barbarzyńskich trybunów”.

U obydwu autorów pojawia się w tym momencie opis podbojów Maksymina, jego niezłomności, zdecydowania, siły i sympatii, którą budził wśród żołnierzy, szerząc jednocześnie terror wśród ludności Imperium. Kapitolinus podaje także fragment listu, w którym Maksymin chwali się przed senatem swoimi przewagami wojskowymi nad m.in. Germanami i Sarmatami, które niewątpliwie były wybitne. Obydwaj autorzy przytaczają także anegdotę o szaleńczym ataku cesarza na bagnach, gdzie jako pierwszy ruszył na Germanów, nie dbając o grząskość gruntu i ryzyko utonięcia. Herodian twierdzi, że Maksymin zamierzał opanować wszystkie tereny barbarzyńskie, aż do, jak to określa autor, „oceanu”. W tym miejscu znajdujemy, co ciekawe, u Kapitolinusa, wyraz krytyki wobec Herodiana. Rzymski autor stwierdza bowiem: „Grecki historyk, Herodian, który z nienawiści do Aleksandra, jak widać, bardzo mu [Maksyminowi] sprzyjał. Trudno się jednak zgodzić z tezą postawioną przez Kapitolinusa, analizując treść Historii Cesarstwa…. Jednak, co podkreślają obydwaj autorzy, Trak, mimo swych wielkich zasług na polu bitwy, nie potrafił sobie zjednać ludności Imperium, a zwłaszcza jego stolicy. Herodian wyraził opinię, jakoby „cóż za pożytek był bowiem z tego, że wytracił barbarzyńców, kiedy większe mordy uprawiał tak w samym Rzymie, jak i w poddanych prowincjach”. Grecki autor opisuje rozbudowany mechanizm donosicielski, jaki zapanował za rządów Maksymina. Miał mianowicie cesarz ulegać ciągłym donosom ze strony swoich popleczników na innych obywateli.

Donosy te skutkowały natomiast konfiskatą całego mienia oskarżonego (oraz przekazaniem go w dużej części donosicielowi) oraz, często, skazaniem go nawet na śmierć, bez zachowania choćby pozorów legalnego sądu. Powszechna atmosfera donosów i terroru spowodowała, że przed buntem przeciwko Maksyminowi, ludność powstrzymywał jedynie strach przed nim samym. Jednak najgorszym, jak się wydaje, przewinieniem Maksymina, były jego bluźnierstwa. Cesarz nie tylko bowiem konfiskował majątki obywateli, ale dobrał się nawet do kasy gmin oraz konfiskował dary wotywne. Jego zachowanie w tym względzie można jednak zrozumieć, gdyż skarb cesarstwa świecił pustkami, a wydatki na kolejne wojny stale rosły. Ponadto Trak zdawał sobie doskonale sprawę z niestałości ludu rzymskiego i, nie mogąc go zmusić do miłości, postanowił budzić w nim strach. O tym, że podjął próby zyskania przychylności ludu rzymskiego, świadczyć może fakt, który potwierdzają obywaj autorzy, iż po jednej z wielkich bitew stoczonych na północy, nakazał przedstawić przebieg wojny malarzom i umieścić obrazy przed gmachem senatu, jako symbol podbojów, które prowadził wszak w interesie cesarstwa.

Kulminacyjny moment panowania Maksymina nastąpił jednak (co potwierdzają obydwaj autorzy) niedługo później. Otóż polityka wewnętrzna Traka miała z czasem doprowadzić do wybuchu, a następnie eskalacji buntu przeciwko cesarzowi. Otóż w „kartagińskim okręgu”, żeby użyć określenia Herodiana, w imieniu Maksyminusa, władzę sprawował pewien prokurator, którego z kolei Kapitolinus nazywa „skarbnikiem cesarskim”, a teatr jego działań „Libią”. Jakkolwiek by go nazwać, wg Herodiana, urzędnik ten prowadził politykę ograbiania mieszkańców i przekazywania mienia na potrzeby wojsk („chcąc sobie zdobyć łaski u Maksymina”). Kiedy chciał skazać kilku młodzieńców „ze znakomitych i bogatych rodów”, został przez nich zabity. Obawiając się kary, młodzieńcy wywołali zamieszki i zmusili siłą („podobnie” jak Maksymina) do przejęcia władzy niejakiego Gordiana – prokonsula Afryki. Gordian ten, „podobnie” jak cesarz, nie chciał przejąć władzy, wzbraniał się przed nią, ale wobec bezpośredniego zagrożenia życia ze strony młodzieńców, ostatecznie się zgodził (wydarzenie to miałoby mieć miejsce w miejscowości Tysdrus w południowej części prowincji Afryki). Gordian został ogłoszony przez zgromadzony lud cesarzem. Z opisem samego Gordiana spieszy nam Kapitolinus, który mówi, że nowy cesarz miał być „godny czci, podeszły w latach i pełen wszelkich zalet”.

Od tej pory relacja Herodiana (inaczej, niż na początku historii), zawiera więcej informacji o następujących wydarzeniach. Gordian miał bowiem użyć podstępu, aby podkopać władzę Maksymina w Rzymie. Obiecał on ludności zaprzestanie terroru, powołanie wygnańców do ojczyzny, dary pieniężne i rozdawnictwo złota. Wysłał on podobno swego kwestora prowincjonalnego wraz z kilkoma żołnierzami do stolicy, aby dokonali mordu na Witalianusie – znienawidzonym „prefekcie gwardii stojącej w Rzymie”. Żołnierze wykonali wyrok, a w mieście rozpuścili pogłoskę, że Maksyminus został zamordowany. Kapitolinus, opisując tę samą historię, milczy na temat udziału Gordiana w mordzie dokonanym na prefekcie, ograniczając się do stwierdzenia, że wydarzenia późniejsze działy się „po zabiciu Witaliana, wodza pretorianów”. Również cały opis wykonywania wyroku jest przez Rzymianina pominięty. Autorzy zgadzają się natomiast w kwestii zamieszek, które wybuchły w mieście po ogłoszeniu tej informacji. Lud miał radośnie niszczyć posągi Traka i wznosić wiwaty na cześć Gordiana. Obaj historycy zgadzają się także, iż dawny prokonsul wysłał do senatu list, w którym tłumaczył się ze swojego postępowania i zapewne prosił o wsparcie. Senat, który od samego początku sprawowania władzy przez Maksymina, był z nim w konflikcie, wykorzystał swoją szansę i uznał władzę Gordiana. Kapitolinus podaje nawet odpis listów senackich w tej sprawie oraz treść listu samego nowego uzurpatora. Wydano wyrok potępiający Maksymina, i jego oraz jego przyjaciół uznano za „wroga” Rzymu. Kapitolinus ilustruje to malowniczymi okrzykami w senacie „Wrogowie! Wrogowie!” lub „Ukrzyżować wrogów senatu!”.

Maksyminus, dowiedziawszy się o zdradzie, postanowił, swoim sposobem, wystąpić z orężem przeciwko wrogom. Herodian zamieszcza w Historii… nawet sparafrazowany zapis mowy, którą Trak wygłosił do swoich żołnierzy. Cesarzom jednak nie dane było stanąć naprzeciw siebie w bitwie, ponieważ niedługo potem, niejaki Kapelianus, namiestnik Numidii (co ciekawe, Herodian mylnie nazywa go namiestnikiem Maurów, a Kapitolinus powtarza błędną informację za swoim poprzednikiem), występuje przeciwko Gordianowi, wraz z doskonale wyszkolonymi legionami. Miał on pokonać syna Gordiana pod murami Kartaginy, z łatwością rozbijając naprędce zorganizowanych w armię mieszkańców Afryki. I tutaj napotykamy rozbieżności między autorami. Sam Gordian – wg Herodiana, popełnić miał samobójstwo jeszcze przed bitwą, a jego syn zginąć w bitwie. Natomiast, zdaniem Kapitolinusa, Gordian popełnił samobójstwo na wieść o śmierci syna, wiedząc, że nie ma szans w walce z Maksyminem.

Biorąc jednak pod uwagę wcześniejsze, sugestywne wychwalanie cnót Gordiana, wersja Greka wydaje się być prawdziwszą. Nie był to jednak koniec powstania, gdyż senat na wieść o śmierci uzurpatora, by zapobiec szerzenia się zamieszek, wybiera dwóch nowych „cezarów” - Maksymusa (często utożsamianego z Pupiensem) i Balbinusa, a owładnięty zamieszkami lud rzymski wybrał dodatkowo rzekomego wnuka Gordiana seniora, o tym samym imieniu, trzecim władcą. Herodian zamieszcza tu szeroki obraz zamieszek, łącznie z obroną części miasta przez wiernych do końca Maksyminusowi żołnierzy, który zupełnie pomija Kapitolinus. Jest to kolejny bardzo wymowny fakt, potwierdzający niechęć autora do tego władcy.

Podstawy upadku Maksymina nie można niestety upatrywać w wybitnych zdolnościach wojskowych jego przeciwników, lecz w ogólnej niechęci ludności do tego władcy oraz wielkiej determinacji mieszkańców Akwilei. Obaj autorzy podkreślają wyraźnie, że właśnie to bogate miasto w Italii przyniosło zgubę Trakowi. Obydwaj autorzy zgadzają się, że gdy Maksymin zdobywał kolejne miasta, ruszając z Panonii ku Rzymowi, Akwileja stawiła najżarliwszy opór. Mimo usilnych prób oraz wielkiego zaangażowania, Maksyminowi nie udało się zdobyć miasta. By przekroczyć odgradzającą miasto od wojska rzekę, zastosował brawurową przeprawę (przez most zbudowany z beczek), zmuszał własnych żołnierzy do szturmów na mury, z których obrońcy oblewali szturmujących „siarką i ogniem”, używając określenia Kapitolinusa. Ponadto, jeden z nowych cesarzy, Masymus, wydał rozkazy, aby odciąć wojska Maksymina od wszelkich dostaw i zamknąć wszelkie drogi w kierunku Rzymu. Wobec spadku morale żołnierzy Traka, głodu, a nawet pragnienia (wojskom Maksymina wg Kapitolinusa brakowało nawet wody pitnej), zaczęło zwracać się przeciwko samemu cesarzowi. Herodian dokłada od siebie barwny opis zagrzewania do walki przeciwko tyranowi, mieszkańców, przez natchnionego przez wróżby byłego konsula Kryspinusa oraz przygotowania do obrony czynione przez niego oraz drugiego byłego konsula Menofilusa.

Co do samej śmierci Maksymina, autorzy są zadziwiająco zgodni. Maksymin Trak, wraz ze swym synem, którego mianował współwładcą Imperium, (wg Kapitolinusa, podczas oblężenia, wg Herodiana, zaraz po objęciu władzy), zostali zamordowani przez własnych żołnierzy, mających służbę na tzw. górze Albańskiej, wtargnęli do namiotu odpoczywających władców i obydwu zabili, a odcięte głowy odesłali do Rzymu.

Wysoce nierozsądne byłoby porównanie żywotu Maksymina Traka pióra Herodiana, do tego stworzonego przez Juliusza Kapitolinusa, pod względem pochwały lub nagany postępowania cezara barbarzyńcy. Obydwaj twórcy mają bowiem negatywny stosunek do Maksymina, a jedynym kryterium – choć brzmi to zgoła zabawnie – porównania ich postaw wobec Traka jest, który z autorów oceniał go gorzej. Nie mogę się zupełnie zgodzić z Hanną Szelest, która stawia tezę, iż Kapitolinus jest bardziej przychylny Maksyminowi od Herodiana, gdyż przeczyłoby to słowom samego autora, które przytaczałem w tekście. Wyraźnie widać, iż Kapitolinus przedstawia jednak Maksymina jako człowieka ograniczonego i niezwykle prostego, twierdząc na przykład, że przyjaciele Traka musieli mu tłumaczyć nawet przedstawienia, które oglądał. Bardziej obiektywny względem bohatera wydaje się być Herodian, z tego względu, że pisał niewątpliwie (nawet wobec braku jednoznacznej daty powstania Scriptores…), wcześniej od Kapitolinusa.

Drugim argumentem przemawiającym za tym, jest fakt, iż Herodian pisał swoją Historię… dla greckiej ludności, najprawdopodobniej Antiochii (świadczą o tym np. informacje dotyczące geografii i zwyczajów Italii, które dla Rzymian byłyby oczywiste). Nie był zatem skrępowany pisaniem dla konkretnego władcy i nie musiał przemilczać wielu faktów. Kapitolinus natomiast (jeśli oczywiście przyjmiemy założenie, że faktycznie pisał dla Konstantyna), mógł być w pewien sposób ograniczany. Ponadto, Herodian jako Grek, nie był związany pochodzeniem z Italią (w przeciwieństwie do rzekomego Kapitolinusa), dlatego też uważam, że mógł zachować większą obiektywność. Co zaś się tyczy samego Traka, niewątpliwie jego panowanie nie przyniosło Cesarstwu wielu korzyści (oczywiście poza wspaniałymi zwycięstwami w wojnach z barbarzyńcami), rozpoczynając okres kryzysu Imperium w III wieku. Colin Wells porównał go bardzo obrazowo do dyktatora Ugandy Idi Amina. Biorąc pod uwagę los, jaki spotkał poprzedników Maksymina (także bezpośredniego – Aleksandra), trudno jest dziwić się Trakowi, że swoje rządy umacniać chciał siłą, nie zaś dobrocią i hojnością.

Bibliografia:

  1. Herodian, Księgi VI-VII [w:] Historia Cesarstwa Rzymskiego, przeł. L. Piotrowicz, Wrocław 2004.
  2. Kapitolinus J., Dwaj Maksyminowie [w:] Historycy Cesarstwa Rzymskiego. Żywoty cesarzy od Hadriana do Numeriana, przeł. H. Szelest, Warszawa 1966.
  3. Krawczuk A., Poczet cesarzy rzymskich, Warszawa 2004.
  4. Piotrowicz L., Komentarz [w:] Herodian, Historia Cesarstwa Rzymskiego, Wrocław 2004.
  5. Szelest H., Przedmowa [w:] Historycy Cesarstwa Rzymskiego. Żywoty cesarzy od Hadriana do Numeriana, Warszawa 1966.
  6. Szelest H., Przypisy [w:] Historycy Cesarstwa Rzymskiego. Żywoty cesarzy od Hadriana do Numeriana, Warszawa 1966.
  7. Wells C., Cesarstwo rzymskie, przeł. T. Duliński, Warszawa 2005, s. 314-315.
  8. Wolski J., Herodian i jego dzieło [w:] Herodian, Historia Cesarstwa Rzymskiego, Wrocław 2004.