Krótka historia marsjańskich łazików

Curiosity kontynuuje tradycję zapoczątkowaną przez poprzednie marsjańskie łaziki. Podobnie jak Opportunity i Spirit, wykonuje swoją misję zdecydowanie dłużej niż początkowo planowano. NASA zakładała, że Curiosity będzie przeprowadzał prace badawcze na Czerwonej Planecie przez przynajmniej 668 soli (687 dni). Łazik świetnie sobie jednak radzi w nieprzyjaznych marsjańskich warunkach. W chwili pisania tego tekstu mija 2057 sol od lądowania robota na Marsie i nie zapowiada się, żeby jego misja wkrótce dobiegnie końca.

Robotyczne misje marsjańskie mają za zadanie pomóc nam w lepszym poznaniu planety, która w niedalekiej przyszłości może stać się naszym drugim domem. Biorąc pod uwagę fakt, że warunki panujące na Marsie są dalekie od tych, do których przyzwyczajony jest ludzki organizm, nierozsądnym posunięciem byłoby wysłanie ludzkiej wyprawy przed dokładnym zbadaniem Czerwonej Planety. Pierwszym łazikiem, który bezpiecznie dotarł na powierzchnię Marsa był radziecki PrOP-M. Misji nie można jednak nazwać sukcesem. Kilka sekund po wylądowaniu, kontakt z lądownikiem został utracony i łazik nigdy nie został użyty. Dużo większe sukcesy w tej kwestii osiągnęła NASA. 4 lipca 1997 roku, pojazd Pathfinder dotarł na rdzawą powierzchnię planety. Malutki robot przesłał na Ziemię 550 zdjęć i dokonał analizy chemicznej marsjańskich skał. Pathfinder o masie 10,5 kg może przypominać w porównaniu do Curiosity (899 kg) małą zabawkę. Zabawkę, która przetarła szlak dla dużo większych i lepiej wyposażonych następców posiadających jeden główny cel. Pomóc w przygotowaniach do załogowej misji na Marsa.

Planeta zamieszkana przez roboty

Tekst skupia się na łaziku Curiosity, którego misja trwa już ponad 2000 Soli. Nie sposób jednak nie wspomnieć o jego poprzednikach, bez sukcesu których budowa coraz to okazalszych łazików byłaby wątpliwa. Tak jak wcześniej zostało wspomniane pierwszym z nich był miniaturowy Pathfinder. Misja trwała przez dwa i pół miesiąca mimo iż jego żywotność była szacowana na miesiąc. Zaledwie kilka lat później Pathfinder doczekała się godnego następcy, a dokładniej mówiąc - następców. MER, czyli Mars Exploration Program, składał się nie z jednego, a dwóch łazików. Spirit i Opportunity wylądowały na powierzchni Czerwonej Planety odpowiednio 4 i 25 stycznia 2004 roku. Długość trwania ich misji (szczególnie Opportunity) przeszła najśmielsze oczekiwania naukowców NASA. Misja łazika Spirit została bowiem zakończona dopiero w 2011 roku, a podróż Opportunity przez marsjańską pustynię trwa nadal. Ich misja miała trwać pierwotnie tylko 90 dni. Oczywiście, brano pod uwagę możliwość przedłużenia misji, ale nikt nie sądził, że potrwa ona kilka lat. Co więcej, stan techniczny łazika Opportunity wciąż jest dobry. Śmiem twierdzić, iż sama opinia publiczna, która utrwaliła obraz samotnego, podróżującego przez powierzchnię Marsa robota, byłaby przeciwko zakończeniu jego długotrwałej i owocnej misji. Poniżej historia łazika Spirit przedstawiona za pomocą komiksu.

Dochodzimy wreszcie do głównego bohatera tekstu, jakim jest łazik Curiosity. Mars Science Laboratory, bo tak brzmi jego pełna nazwa, dotarł na powierzchnię Marsa 6 sierpnia 2012 roku. Lądowanie łazika wielkości samochodu było wielkim sukcesem i niezwykle trudnym przedsięwzięciem. Do bezpiecznego posadzenia wartego miliardy dolarów robota wykorzystano skomplikowany system, przypominający coś w rodzaju “dźwigu”, który opuścił Curiosity delikatnie na powierzchnię planety, po czym oddalił się na bezpieczna odległość. O czym dokładnie mowa możecie zobaczyć poniżej.

Curiosity, podobnie jak poprzednicy, wykonuje swoją misję zdecydowanie ponadprogramowo. Przynajmniej jeśli spojrzymy na długość jej trwania. Początkowo planowana na 668 marsjańskich soli misja, przekroczyła kilka dni temu liczbę 2000 soli od momentu wylądowania łazika. Grubo ponad 1000 marsjańskich dni, a jedyne problemy, z którymi zmaga się uroczy robot dotyczą kół, po których nie trudno zauważyć ślady użytkowania i wystawienie na surową marsjańską atmosferę. Poza tym łazik przetrwał kolejną zimę i przeprowadza dalsze badania. W przeciwieństwie do jego poprzedników posiada dużo lepsze źródło energii w postaci radioizotopowego generatora termoelektrycznego. Za sprawą tego jest jeszcze lepiej przystosowany do funkcjonowania w nieprzyjaznym środowisku i takie zjawiska pogodowe, jak burze pyłowe ograniczające dostęp promieni słonecznych i powstałe w ich wyniku zabrudzenia paneli słonecznych, nie są mu straszne. Dzięki wykorzystaniu doświadczenia zdobytego podczas budowy poprzednich łazików, Curiosity jest z nich najbardziej kompletnym i wytrzymałym. Pozwala mu to odkryć wiele dotychczas niedostępnych tajemnic Marsa, a on sam, podobnie jak jego poprzednicy, przyczynią się do powstania jeszcze bardziej zaawansowanego technicznie łazika, który poleci na Marsa w roku 2020. Zarówno przed, jak i po jego dotarciu na Czerwoną Planetę, Curiosity będzie kontynuował swoje badania. Sprawdźmy, co udało mu się do tej pory odkryć.

Co odkryła “robotyczna ciekawość”

Od chwili wylądowania Curiosity do prawdziwego rozpoczęcia misji minęło sporo czasu. Robot musiał przejść przez odpowiednie procedury, a NASA kilkukrotnie sprawdziła, czy aby na pewno wszystko jest tak, jak być powinno. Dopiero 22 września 2012 roku łazik przeprowadził pierwsze poważne badanie, jakim była analiza małej marsjańskiej skały. W jej trakcie wszystkie przyrządy Curiosity zadziałały poprawnie. W związku z tym robot mógł rozpocząć dalszą podróż i badanie planety na pełną skalę.

W ciągu pierwszego roku misji łazikowi udało się spełnić postawiony przed nim cel, czyli zebrać informacje na temat przeszłości Czerwonej Planety. Dokładniej mówiąc, zbadać antyczne marsjańskie środowisko. Mogłoby się więc wydawać, że robot przez następne cztery i pół roku nie miał nic ciekawego do pracy. Wręcz przeciwnie. Zebrane podczas pierwszego roku dane na temat panującego w przeszłości - potencjalnie przyjaznego życiu - środowiska, są do tej pory szczegółowo analizowane. Pomaga w tym sam łazik, który praktycznie bez przerwy poszukuje interesujących śladów, wierci dziury w skałach i fotografuje piękny krajobraz.

https://twitter.com/MarsCuriosity/status/976941522619793408

Bez wątpienia, jednym z największych osiągnięć Curiosity było znalezienie dowodów na to, że miliardy lat temu, na Marsie obecna była woda w stanie ciekłym. Wykonane przez łazik malutkie odwierty i analiza chemiczna skał sugerują, że około 3 miliardy lat temu, co prawda ocean już nie istniał, ale wody gruntowe były jak najbardziej obecne. Dalsze badania sugerują, że przez krótki okres czasu , wynoszący kilka milionów lat, Czerwona Planeta mogła być zdecydowanie bardziej podobna do Ziemi niż dzisiaj.

Co ciekawe, w maju 2014 roku, łazik odkrył na Marsie ogromny, zakopany częściowo w gruncie, meteoryt żelazny. Nie był to pierwszy raz, gdy dokonano takiego znaleziska. Zarówno Spirit, jak i Opportunity, również spotykały na swojej drodze meteoryty. Interesujący jest fakt, iż na Ziemi meteoryty kamienne są dużo częściej spotykane niż żelazne, a na Marsie przeciwnie. Sugeruje to, że warunki panujące na Czerwonej Planecie są niekorzystne dla erozji tego rodzaju meteorytów. Kosmiczny materiał otrzymał nazwę Liban. Jego zdjęcie znajduje się poniżej.

Meteoryt Liban

Misja łazika Curiosity pozwoliła nam lepiej poznać historię Marsa. Historię, w której najprawdopodobniej obecne były oceany, jeziora, rzeki i kto wie, być może proste formy życia. Warto jednak zaznaczyć, że Curiosity nie skupia się na bezpośrednim poszukiwaniu śladów pozostawionych przez jakiekolwiek formy życia. Ostatnią, bezpośrednio nastawioną na tego typu badania misją, była misja sond Viking 1 i 2. Dopiero następca Curiosity, Mars 2020, wróci do poszukiwań “Marsjan”.

Krótkie podsumowanie

Zarówno Curiosity, jak i poprzednicy, odkryli przed nami spowitą niegdyś tajemnicami planetę. Dzięki między innymi nim już wkrótce człowiek postawi stopę na Marsie. Prawdą jest jednak, że ich bezcenna praca mogłaby być wykonana przez człowieka zdecydowanie szybciej i dokładniej. Mimo dokonania wielu odkryć i szczegółowych analiz, wiele hipotez na temat Czerwonej Planety zostanie zweryfikowane dopiero gdy pojawi się tam człowiek. Przyznają to sami naukowcy, którzy potwierdzają, że ilość pracy jaką może wykonać człowiek jest nieporównywalnie większa od robota, który jest zdalnie sterowany z odległości milionów kilometrów. Niemniej jednak, możemy być pewni, że współpraca człowieka z maszyną w kwestii eksploracji przestrzeni kosmicznej i planet będzie się tylko rozwijać. Dużo bezpieczniej jest wysłać w nieznane środowisko robota niż żywy organizm. Taka współpraca może nas zaprowadzić dużo dalej, nawet poza Układ Słoneczny.

Źródło: Wikipedia (EN)